Na razie z kawiarni udało się uciec w sumie pięciu osobom- najpierw trzem, potem kolejnym- dwóm. Między innymi ten fakt ekspert z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas Andrzej Mroczek uznaje za dowód, że nie jest to atak profesjonalisty. Mroczek podkreśla, że osobnik ten może być owładnięty ideologią Państwa Islamskiego, ale poza pomysłem na atak na lokal gastronomiczny jest słabo zorganizowany."Jest duże prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z osobą niezrównoważoną psychicznie pod wpływem radykalizacji" - powiedział w rozmowie z IAR.
Andrzej Mroczek wskazuje też, że terrorysta zażądał flagi Organizacji Państwo Islamskie, co jest banalnym żądaniem. Mimo to nie można wykluczyć, że jego groźby detonacji bomb są realne, a radykalista nie działa samotnie i ktoś z jego otoczenia może zdetonować ładunki wybuchowe.
Wiceszefowa policji stanowej Nowej Południowej Walii Catherine Burn nie chciała ujawnić, jakie są żądania napastnika, ale przyznała, że udało się z nim nawiązać kontakt i prowadzone są negocjacje. Tymczasem według australijskiego kanału 10, który nawiązał kontakt z dwójką przetrzymywanych z kawiarni, napastnik wysunął dwa żądania. To dostarczenie do kawiarni flagi Państwa Islamskiego i rozmowa z premierem Australii Tonym Abbottem.