Arłukowicz swoje, szpitale swoje: Nie jesteśmy przygotowani na ebolę

10 października 2014

Szefowa Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie przyznaje, że jej placówka nie jest w pełni przygotowana na przyjęcie pacjenta z wirusem ebola. Agnieszka Kujawska - Misiąg potwierdziła w ten sposób słowa konsultanta krajowego do spraw chorób zakaźnych doktora Andrzeja Horbana.

Dyrektor Kujawska - Misiąg mówi, że podstawowe wyposażenie szpital posiada, ale brakuje niektórych instalacji i jednorazowych kombinezonów. Potrzebne są dwustronne autoklawy, które są niezbędne do bezpiecznego poruszania się personelu, który mógłby być potencjalnym źródłem zakażenia. Podkreśliła, że jednorazowy kombinezon, których potrzeba będzie co najmniej kilka dziennie, potrafi kosztować nawet 5 tysięcy złotych. Ponadto potrzebny jest lepszy system dekontaminacji.

Dodaje, że personel powinien przejść przeszkolenie w zakresie obowiązujących wówczas procedur. "Personel musi ćwiczyć właściwe zachowania, ubieranie się w kombinezony, rozbieranie, przechodzenie przez cykl śluz" - mówi.

Podkreśliła, że personel szpitala powinien być zabezpieczony. Dotychczas co druga osoba z personelu, która opiekowała się chorymi umierała. Dlatego pracodawca jest zobowiązany do właściwego zabezpieczenia pracowników.

Liczba ofiar gorączki krwotocznej wywołanej wirusem ebola zbliża się do 3900 osób. W Polsce nie stwierdzono żadnego przypadku zachorowania.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.