Katastrofa malezyjskiego boeinga: Ukraina nie chce rosyjskiej pomocy

Boeing malezyjskich linii lotniczych został zestrzelony nad Ukrainą 17 lipca  EPA/IGOR KOVALENKO
Boeing malezyjskich linii lotniczych został zestrzelony nad Ukrainą 17 lipca EPA/IGOR KOVALENKOPAP / IGOR KOVALENKO
21 lipca 2014

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk nie oczekuje od Rosji żadnej pomocy w zbadaniu okoliczności zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego. Jaceniuk uważa, że na czele komisji badającej okoliczności tragedii powinni stanąć Holendrzy.

W katastrofie zginęło 298 osób, z tego 192 to obywatele Holandii. Dlatego - zdaniem ukraińskiego premiera - to eksperci z tego kraju powinni stanąć na czele komisji badającej okoliczności tragedii. Ukraińcy oferują Holendrom wszelką pomoc. Gotowi są także przekazać ciała ofiar do Amsterdamu, gdzie znajduje się nowoczesne laboratorium. 

Jaceniuk oświadczył, że Rosja powinna przekazać wszelkie dowody i informacje, które ma w tej sprawie, i na tym współpraca z Moskwą powinna się zakończyć. - Oni umieją dostarczać broń, dobrze wyszkolonych agentów i wspierać bojówkarzy - zaznaczył. 

Premier przyznał, że władze są zmuszone do prowadzenia negocjacji z separatystami, ponieważ to oni kontrolują teren, gdzie leży wrak samolotu. Dzięki temu - według Jaceniuka - udało się zebrać większość ciał ofiar. Wspierani przez Moskwę bojówkarze nie zgadzają się jednak na ich wywiezienie z miejscowości Torez.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.