Na pokładzie Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku roku nie doszło do wybuchu. Poinformował o tym prokurator Ireneusz Szeląg podczas konferencji Naczelnej Prokuratury Wojskowej powołując się na opinie biegłych.

Ekspertyzę fizykochemiczną na ten temat wydało Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji. Pułkownik Szeląg dodał, że eksperci zbadali ponad 700 próbek z miejsca katastrofy: gleby, ciał ofiar, wraku samolotu, z pnia brzozy czy z foteli lotniczych. Wojskowy zaznaczył, że biegli mieli nieskrępowany dostęp do wraku Tu 154 M, znajdującego się na lotnisku w Smoleńsku oraz do całej dokumentacji. W ich opinii na pokładzie samolotu przewożącego parę prezydencką nie doszło do eksplozji.

Brzoza w smoleńsku nosi ślady zderzenia ze skrzydłem TU 154 M - poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa. Z kolei inne ekspertyzy zamówione przez prokuraturę wykluczają, by załoga oraz pasażerowie byli pod wpływem alkoholu lub innych środków ograniczających ich zdolności psychomotoryczne.

Katastrofa w Smoleńsku / Newspix / JACEK HEROK

Prokurator Ireneusz Szeląg z Naczelnej Prokuratury Wojskowej poinformował, że oprócz badań związanych z teorią wybuchu na pokładzie TU 154 M, śledczy otrzymali wyniki innych ekspertyz. Wynika z nich między innymi, że w brzozie znajdującej się na podejściu do lotniska Siewiernyj znaleziono co najmniej 3 elementy metalowe mogące pochodzić ze skrzydła polskiego samolotu. Świadczą o tym między innymi skład chemiczny stopu aluminium oraz badania powłok metalowych. Co do siedmiu elementów nie ma takiej pewności. Inne ekspertyzy potwierdzają, że drzewo zostało ścięte metalowym przedmiotem o płaskim kształcie i przesuwającym się pod kątem zbliżonym do poziomu. Może to wskazywać, że tym przedmiotem było skrzydło TU 154 M.

Śledczy otrzymali także wyniki badań toksykologicznych. Wynika z nich, że wszyscy członkowie załogi, personelu pokładowego, funkcjonariusze BOR, dowódca sił powietrznych generał Błasik oraz wybrani pasażerowie, nie byli pod wpływem alkoholu. Stwierdzono też, że badania nie wykazały substancji ograniczających zdolności psychomotoryczne badanych osób. Wykluczono też długotrwałe przebywanie pasażerów w dużym stężeniu dwutlenku węgla.

Otrzymano też ekspertyzę dotyczącą broni używanej przez BOR. 7 sztuk pistoletów posiada wszystkie mechanizmy. Naboje nich nie noszą też próby odpalania na spłonkach, a w lufach nie stwierdzono śladów gazów charakterystycznych dla wystrzałów. Nie jest jednak możliwe stwierdzenie, kiedy po raz ostatni oddawano strzały z pistoletów.

Poza tym Ireneusz Szeląg poinformował, że badania przeprowadzone przy okazji ekshumacji 9 ofiar katastrofy potwierdziły obrażenia charakterystyczne dla katastrofy komunikacyjnej.

Prokuratura poinformowała, że przedłuża śledztwo o kolejne 6 miesięcy. Śledczy czekają na kolejne 30 opinii biegłych oraz na zrealizowanie wniosków o pomoc prawną przez stronę rosyjską. Chodzi przede wszystkim o zwrot szczątków samolotu oraz rejestratorów lotu, przekazanie dokumentacji technicznej lotniska i opisu jego wyposażenia, opisu procedur panujących na lotnisku w Smoleńsku oraz uprawnień osób zajmujących się kontrolą i bezpieczeństwem lotów. Ponadto polska strona oczekuje przekazania aktów normatywnych, które regulują system sprawowania kontroli ruchu lotniczego na lotnisku.