Każdy z ponad 20 oddziałów stworzonej oddolnie samoobrony ma jedno główne zadanie: ochronić przeciwników Wiktora Janukowycza przed brutalnością milicji i popierających władze chuliganów
Złapaliśmy na Majdanie kieszonkowca. Wypuścić? Zaraz wróci. Pobić? Też nie bardzo. Więc kazaliśmy mu myć toi toie – Maksym Hareć, ważna postać w jednym z oddziałów stworzonej oddolnie samoobrony protestujących w centrum Kijowa przeciwników władz, opowiada o zdarzeniu z ostatnich dni. Euromajdan stoi już ponad miesiąc. Bez ludzi gotowych na fizyczną obronę protestów przed władzami już dawno zostałby starty z powierzchni ziemi – przekonują nasi rozmówcy.
Rządowa propaganda przedstawia Majdan jako małą grupkę skrajnych nacjonalistów i brudasów z zachodniej Ukrainy. Maksym jest tego dokładnym przeciwieństwem. Nieźle ubrany właściciel firmy oferującej obsługę fotograficzną dla szkół pochodzi z rosyjskojęzycznego Krzemieńczuka w centrum kraju. On sam też mówi na co dzień po rosyjsku, choć z wyraźnym ukraińskim akcentem. Nie tylko nie ma nic wspólnego z narodowcami ze Swobody, ale nawet niespecjalnie odnajduje się w zawiłościach polityki. Dla niego opozycja to tylko sojusznik, w dodatku kłopotliwy, mający ochotę na zawłaszczenie Euromajdanu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.