Niesłychanie niejednoznaczna postać. Niemal wszystko, co robił, wywoływało kontrowersje. Tak o zmarłym dziś Arielu Szaronie mówi wieloletni korespondent Polskiego Radia w Izraelu Jarosław Kociszewski.

W radiowej Trójce podkreślał on, że Szarona z pewnością nie można było nazwać "człowiekiem pokoju".

Szaron jest dla Izraelczyków bohaterem, ale i obiektem ostrej krytyki" - mówił Jarosław Kociszewski. Z jednej strony opowiadał się za budową osiedli żydowskich, a z drugiej - je likwidował. Uznawany za bohatera wojennego, a jednocześnie krytykowany przez swoich żołnierzy za zbytnie ryzyko na froncie.

Był też sprawnym politykiem, którego zwycięstwo wyborcze oznaczało koniec izraelskiej lewicy. Do władzy doszedł w 2001 roku, wcześniej poprzez swoją wizytę w meczecie al-Aksa rozbudzając kolejną intifadę.

Od ośmiu lat Ariel Szaron był sztucznie podtrzymywany przy życiu po udarze mózgu. W ostatnich dniach jego stan zdrowia dramatycznie się pogorszył. Zmarł w wieku 85 lat.