Kac po Świętym Mikołaju

św.. Mikołaj
św.. MikołajShutterStock
27 grudnia 2013

Kolejna konsumpcyjna orgia za rok. Teoretycznie jest sporo czasu, żeby otrząsnąć się po mikołajowym kacu i pomyśleć, co zrobić, by znów nie bolała nas głowa. Ale na abstynencję mamy niewielkie szanse

Z kacem jak to z kacem – żeby go nie mieć – lepiej nie pić. Tyle że jednorazowe doświadczenie nie uczy nas zbyt wiele. Nie będziemy pić przez tydzień, miesiąc, kwartał, ale pewnie kiedyś znów ulegniemy. Zastanawiają się państwo, co nasz „narodowy sport” ma wspólnego ze świętami Bożego Narodzenia? Już tłumaczę. Z ręką na sercu – kto po zakupowym szale i obżarstwie nie pomyślał: po co mi to było? Za jakie grzechy? Ale jednocześnie, obserwując zgliszcza w portfelu i lodówce, gdzieś głęboko w środku nie miał satysfakcji, poczucia dobrze spełnionego obowiązku. I majaczącej w oddali myśli, że kiedyś znów ulegnie. Wypisz wymaluj kac. W najczystszej postaci.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.