Jak relacjonuje z Bejrutu specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, większość syryjskich grup opozycyjnych wyraziła rozczarowanie rosyjskim pomysłem. Aktywiści przekonują, że reżim Baszara al-Asada chce w ten sposób wywieźć wspólnotę międzynarodową w pole.
„To próba zyskania na czasie. Oni chcą oszukać świat i coś w tym czasie zrobić. Tak samo było przez ostatnie dwa lata. Słyszeliśmy już różne oświadczenia i obietnice. Poza tyn, czy to w porządku, gdy oddadzą całą broń chemiczną pod kontrolę świata i dalej będą zabijać ludzi rakietami? To nie ma większego sensu” - mówi w rozmowie ze specjalnym wysłannikiem Polskiego Radia aktywistka z Damaszku Susan Ahmad.
Syryjscy opozycjoniści, niezależnie od podziałów, uważają, że Amerykanie powinni zaatakować Damaszek i doprowadzić tym samym do obalenia Baszara al-Asada.
Przedstawiciele Frontu Al-Nusra, najbardziej radykalnego islamskiego ugrupowania w Syrii oświadczyli, że zgadzają się na atak, tylko pod warunkiem, że odsunie to Asada od władzy.
Z kolei rosyjskie MSZ oskarżyło dzisiaj syryjską opozycję prowokacje. W specjalnym oświadczeniu rosyjska dyplomacja przekonuje, że dowody na użycie broni chemicznej przez reżim w Damaszku zostały sfabrykowane.