Cameron o Syrii: to nie może być gra na zwłokę

10 września 2013

Rosyjską propozycję objęcia międzynarodową kontrolą syryjskiej broni chemicznej należy potraktować poważnie, choć może to być próba gry na zwłokę. Takiego zdania jest brytyjski premier David Cameron. Pozostaje on w kontakcie z prezydentami USA, Barackiem Obama i Francji Francois Hollandem w sprawie projektu rezolucji w tej sprawie, jaką chcą wspólnie zgłosić w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Stawka w tej grze jest dla Londynu znacznie niższa niż dla Waszyngtonu i Paryża, bo premier Cameron pogodził się z wolą Izby Gmin, która zagłosowała przeciwko udziałowi w ewentualnej interwencji w Syrii. Nawet przeciwnicy interwencji wyrażają jednak zdziwienie, że premier nie chce ponownie poddać tej sprawy pod głosowanie.

Rządowi zabrakło w parlamencie 13 głosów, które obecnie dałoby się skompletować, a część posłów konserwatywnych, która powstrzymała się od głosu byłaby teraz gotowa oddać go za interwencją. 

Można wręcz odnieść wrażenie, że wobec kłopotów wewnętrznych Baracka Obamy z Kongresem i Francois Hollande'a z opinią publiczną, na Downing Street przyjęto głosowanie w Izbie Gmin z mieszaniną zawodu i ulgi. Wielka Brytania może teraz wspierać wysiłki amerykańsko-francuskie metodami czysto politycznymi i koncentrować się na nie budzącej niczyich protestów akcji humanitarnej na rzecz syryjskich uchodźców.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.