Królewska baby-mania: Brytyjczycy nie mogą doczekać się dziecka księcia Williama

Supermarket ASDA przygotował miejsce parkingowe dla książęcej rodziny
Supermarket ASDA przygotował miejsce parkingowe dla książęcej rodzinyNewspix
14 lipca 2013

Przedłużające się oczekiwanie na narodziny małego księcia lub księżniczki, dziecko Williama i Kate rozpala monarchistyczne uczucia Brytyjczyków. Ale nie tylko. Królewska "baby-mania", jak ją określa brytyjska prasa, ogarnęła poddanych Elżbiety II w dawnych dominiach i innych krajach.

W Kanadzie, mieszkańcy Toronto spoglądają w górę, na szczyt najwyższego wieżowca CN Tower, żeby się przekonać, czy zapalą się na nim różowe, czy niebieskie światła, zwiastujące płeć noworodka. W Australii, była premier Julia Gillard, dzierga na drutach kangura dla następcy, bądź następczyni tronu. Ta "dzieciomania" rozszerzyła się i na republiki. Znani z hazardu Irlandczycy robią zakłady na płeć i imię dziecka. Gazeta "Irish Mirror" powołuje się na rzekomo pewne wypowiedzi księcia Harry'ego i księżniczki Eugene, że to "na pewno chłopiec". W USA narodziny uczczą rauty, garden-party i fajerwerki w wielu miastach. 

Tymi narodzinami interesują się nawet kraje historycznie niezwiązane z brytyjską monarchią. Jak donosi gazeta "The Sunday Telegraph", rząd Finlandii przysłał Williamowi i Kate wyprawkę, jaką otrzymują wszyscy młodzi rodzice w tym kraju, zawierającą wszystko - od butelek, śpioszków i kołderki, po grzechotki, smoczki-gryzaczki i zimowy skafander, a wszystko w torbie, która rozkłada się w kołyskę. Jeszcze nienarodzone niemowlę figuruje już w internetowej Wikipedii. Ktoś założył mu też konto na Twitterze. Pierwszy wpis brzmi "Strasznie tu ciemno...".

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.