Ukraińcy są jeszcze przed wewnętrzną dyskusją o własnej historii - uważa eurodeputowany PJN Paweł Kowal. Dlatego, jego zdaniem, trzeba cierpliwie tłumaczyć stronie ukraińskiej nasze stanowisko wobec zbrodni na Wołyniu.
Prezydent Bronisław Komorowski 14 lipca uda się na Ukrainę, żeby w 70. rocznice zbrodni uczcić pamięć ofiar. Tymczasem przedstawiciele Ukraińskiej Partii Swoboda oświadczyli, że wizyta prezydenta w Łucku jest "niepożądana i bezsensowna". "Polska powinna w sprawie zbrodni wołyńskiej prezentować swoje stanowisko i nie ulegać emocjom" - uważa eurodeputowany PJN Paweł Kowal i dodaje: "Nie można kogoś zmuszać do tego, żeby uznał swoje winy - on musi do tego dojrzeć".
"Powinniśmy pamiętać, że nie wszyscy Ukraińcy gloryfikują Banderę i Ukraińską Powstańczą Armię" - zauważa Paweł Kowal. Ukraińcy obawiają się użycia określenia "ludobójstwo" w stosunku do zbrodni na Wołyniu - tłumaczy. Ukraińcy boją się naznaczenia współczesnego państwa i dlatego najczęściej używane są określenia "tragedia wołyńska".
Polscy i ukraińscy historycy spierają się o zbrodnie dokonane na Wołyniu, różnią się nawet co do faktów. IPN obecnie prowadzi 32 śledztwa związane ze zbrodniami dokonanymi przez ukraińskich nacjonalistów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu