Dariusz Bochenek, wiceprezydent Siemianowic Śląskich, zadzwonił do miejscowej komendy straży miejskiej z prośbą, by umorzono mandat jednemu z przedsiębiorców. Przedstawiciel miasta twierdzi teraz, że telefon od wiceprezydenta był prowokacją - podaje "Gazeta Wyborcza".
"Jakby pan sobie zapisał [w tym momencie pada sygnatura sprawy - przyp. red.], ja bym prosił, żeby to umorzyć! Ja widzę, że wy specjalnie chcecie sprowadzić pana K. do parteru i powiem tylko tyle, że mi się to nie podoba. Spróbujcie nad tym pomyśleć. Już rozmawiałem z komendantem i widzę, że wniosków żadnych żeście nie wymyślili. Zawsze jest jakieś polubowne rozwiązanie. Spróbujcie to jakoś przemyśleć" - mówił wiceprezydent.
Przedstawiciel Straży Miejskiej oddzwonił do wiceprezydenta, by poinformować, że rozmawiał z komendantem i pan K. jest zaproszony do komendy, by wyjaśnić sprawę.
Komendant Straży Miejskiej Piotr Saternus zapewnił, że nikt nigdy nie rozmawiał z nim na temat postępowania w sprawie pana K.
K. dostał mandat za niewłaściwe parkowanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu