Mimo reprymendy premiera Donalda Tuska nie wszyscy posłowie PO zamierzają głosować za odrzuceniem projektu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne. Jacek Tomczak mówi, że zgodnie z własnym sumieniem zagłosuje za "prawem do życia". Jacek Żalek nie zdecydował jeszcze, co zrobi.

W minioną środę posłowie odrzucili projekt autorstwa Ruchu Palikota liberalizujący przepisy dotyczące aborcji. Sejm nie przyjął natomiast wniosku o odrzucenie projektu Solidarnej Polski, przewidujący zakaz aborcji ze względu na upośledzenie płodu. Za dalszymi pracami nad projektem było 40 posłów PO, m.in. Andrzej Biernat, Jacek Żalek, Ireneusz Raś, Lidia Staroń, Marek Biernacki, Roman Kosecki, Konstanty Miodowicz oraz John Godson. 28 posłów Platformy wstrzymało się od głosu - wśród nich minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.

"Cofamy się do średniowiecza" - ocenili po głosowaniu politycy Ruchu Palikota. SLD mówiło o fundamentalizmie.

Dzień po głosowaniu premier skarcił posłów PO na posiedzenia klubu parlamentarnego Platformy. "W sposób jednoznaczny powiedziałem, że uważam to za błąd pod każdym względem" - mówił Tusk dziennikarzom po posiedzeniu klubu. Premier przekonywał, że kompromis aborcyjny przyniósł dobre efekty. "Każdy, kto narusza ten kompromis, czy on jest z PiS, z Solidarnej Polski, od Palikota, czy z Platformy naraża Polaków na wojnę aborcyjną. To jest dla mnie nie do zaakceptowania w żaden sposób. Dlatego oczekuję od posłów Platformy, aby ten ewidentny - moim zdaniem - błąd naprawili i to w trybie tak szybkim, jak to jest możliwe" - podkreślił szef rządu.

Nie wszyscy posłowie PO zamierzają podporządkować się premierowi

"Jeśli chodzi o podstawową zasadę cywilizacji, o prawo do życia, to będę zawsze głosował zgodnie z własnym sumieniem" - oświadczył w rozmowie z PAP poseł Jacek Tomczak. Zadeklarował też, że poprze projekt SP, jeśli będzie on w obecnej formie głosowany w Sejmie. Tomczak, jak mówił, jest pewien, iż lewica przegłosowałaby liberalizację prawa dotyczącego aborcji, gdyby dysponowała wystarczającą liczbą głosów.

Niektórzy posłowie PO nie chcą powiedzieć pod nazwiskiem jak zagłosują. "Jeśli sytuacja będzie "zero-jedynkowa, czyli albo za, albo przeciw, opowiem się za propozycją Solidarnej Polski. Ale jeszcze nie czas na takie oficjalne deklaracje" - powiedział PAP polityk PO z tzw. frakcji konserwatywnej.

"Warto przedyskutować kompromis"

Zdanie zmienił z kolei poseł Godson. W przesłanym mediom w weekend oświadczeniu zadeklarował, że wycofuje się z dalszego popierania zmiany w obowiązującym prawie aborcyjnym.

"Dotychczas, popierałem dyskusje nad zmianą, gdyż uważam, że powinno się dać szanse urodzić się i żyć dzieciom niepełnosprawnym. Dyskusja ta jednak przerodziła się w walkę światopoglądową. Wykorzystywanie tak delikatnej sprawy, jaką jest życie dziecka w walce politycznej jest niegodziwe i cyniczne. Uważam to za szkodliwe, zwłaszcza w dobie kryzysu, kiedy powinnyśmy skupiać na rozwiązywaniu istotnych problemów społecznych i gospodarczych" - napisał Godson.

Do tej deklaracji odniósł się lider SP Zbigniew Ziobro. "To przykład ogromnej presji, jakiej poddawani są członkowie PO przez Donalda Tuska" - ocenił europoseł.

W podobnym tonie, co Godson wypowiada się posłanka Mirosława Nykiel. "Uznałam, że warto przedyskutować obowiązujący kompromis, m.in. w związku z obecnymi możliwościami medycyny. Ale nie wzięłam pod uwagę piekła politycznego, które się potem rozpętało. Miałam dobre intencje, które zostały wypaczone. Nie opowiem się za zmianami w prawie" - powiedziała PAP Nykiel.

"Chodziło mi o pewne pobudzenie wrażliwości moralnej w społeczeństwie"

Zmian w prawie aborcyjnym nie poprze też Biernat: "Należy o tym mówić, ale nie należy zmieniać istniejącego porządku prawnego. Na pewno nie poprę projektu Solidarnej Polski w obecnym kształcie" - powiedział PAP szef łódzkiej PO.

Żalek nie przesądza, jak zagłosuje nad projektem, który wyjdzie z komisji sejmowej. "Głosując za dalszymi pracami nad tym projektem postąpiłem zgodnie z własnym sumieniem. Teraz otwieramy dyskusję, zatem jest czas na przedstawienie argumentów. Dopiero potem powinna zapaść decyzja, jak głosować nad końcową wersją projektu" - powiedział PAP Żalek.

Gowin tłumaczył we wtorek w TVP1, że wstrzymanie się od głosu było jego "przemyślaną decyzją". "Chodziło mi o pewne pobudzenie wrażliwości moralnej w społeczeństwie" - przekonywał. Zapewnił jednocześnie, że w ostatecznym głosowaniu opowie się przeciwko zmiano w obecnie obowiązującym prawie. "W mojej ocenie ten kompromis powinien zostać utrzymany" - powiedział.

W nieoficjalnej rozmowie z PAP jeden z konserwatywnych posłów PO przekonywał, że ubiegłotygodniowe głosowanie nie było żadnym "liczeniem szabel" (frakcji konserwatywnej); wbrew temu, co uważa część komentatorów ustalenia wymagają zgody dwóch stron. "Mamy demokrację - będziemy głosować, ktoś wygra, ktoś przegra. Ale nie można nam odbierać prawa do formułowania własnych przekonań. Nam się próbuje wsadzić w usta, że gramy na rozłam, a to nieprawda" - podkreślił polityk Platformy.

Premier będzie rozmawiał z przewodniczącym klubu

Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek po południu będzie rozmawiał m.in. z szefem klubu Platformy Obywatelskiej Rafałem Grupińskim o tym, jak wzmocnić funkcjonowanie klubu. Spotkanie ma związek z głosowaniem posłów Platformy nad projektem Solidarnej Polski.

Projekt nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - zgłoszony przez posłów SP - wprowadza zakaz przerywania ciąży w przypadkach, gdy występuje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Autorzy projektu nazywają to zakazem "aborcji eugenicznej".

W Polsce, w myśl obecnie obowiązujących (od 1993 r.) przepisów, aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (w obu przypadkach do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej) lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.