Jeśli prezydent czy premier złamali konstytucję, dopuszczając do tortur w Polsce, będą odpowiadać przed Trybunałem Stanu. Władze państwa nie mogłyby się tłumaczyć tym, że łamanie praw człowieka miało miejsce na obszarze wyłączonym spod ich władztwa na mocy umowy z USA.
Przekroczenie uprawnień i naruszenie prawa międzynarodowego poprzez bezprawne pozbawienie wolności i stosowanie kar cielesnych to zarzuty, jakie Zbigniewowi Siemiątkowskiemu, byłemu szefowi Agencji Wywiadu, postawiła prokuratura. Sprawa ma związek z domniemanym istnieniem więzienia CIA na terytorium Polski i mającymi w nim miejsce torturami. O zarzutach poinformowała wczorajsza „Gazeta Wyborcza”.
Dla Siemiątkowskiego sprawa skończy się w sądzie, nie kierował on bowiem żadnym ministerstwem w latach, gdy więzienia CIA miało funkcjonować w mazurskich Starych Kiejkutach. Gdyby jednak analogiczne zarzuty postawiono byłemu prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu czy byłemu premierowi Leszkowi Millerowi, sprawa mogłaby się skończyć w Trybunale Stanu z uwagi na to, że odpowiadaliby za naruszenie konstytucji. Chodzi o sformułowane w niej zakazy: więzienia bez decyzji sądu, stosowania tortur i kar cielesnych (art. 40 i 41).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.