CBA zatrzymało sześć osób, w tym dwóch oficerów policji - byłego dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA i jego ówczesnego zastępcę. Prokuratura chce im postawić zarzuty dotyczące przyjmowania i wręczania łapówek znacznej wartości.

Rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak pytana o sprawę, powiedziała PAP jedynie, że "resortowi zależy na jej wyjaśnieniu i czeka na ustalenia CBA i prokuratury".

Ani warszawska prokuratura apelacyjna, która wszczęła śledztwo w tej sprawie, ani CBA nie chcą podawać żadnych szczegółów. Nie ujawniają też, jakich i ilu przetargów dotyczy sprawa, poza tym, że ma to związek z informatyzacją resortu.

Jak poinformował w środę po południu PAP rzecznik prokuratury apelacyjnej Zbigniew Jaskólski, rozpoczęły się już czynności z udziałem zatrzymanych. "Nie wiadomo, jak długo one potrwają. Z informacji, które posiadam wynika, że prokuratorzy zamierzają stawiać zarzuty dotyczące przyjmowania i wręczania korzyści majątkowych znacznej wartości" - dodał. Za czyn ten grozi od 2 do 12 lat więzienia.

Reklama

Jaskólski zaznaczył też, że decyzje dot. m.in. ewentualnych środków zapobiegawczych w tym tego czy będą wnioski o areszty, zapadną prawdopodobnie w czwartek.

Cały czas trwają przeszukania prowadzone przez agentów CBA - m.in. w miejscach zamieszkania zatrzymanych, Komendzie Głównej Policji i MSWiA. Jak powiedział PAP rzecznik biura Jacek Dobrzyński, sprawdzanych jest 20 miejsc, głównie w Warszawie. Zabezpieczana jest m.in. dokumentacja.

Reklama

Dobrzyński poinformował również, że prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo, opierając się na materiałach zgromadzonych właśnie przez CBA.

Matejuk rozmawiał już z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem

Komendant główny policji Andrzej Matejuk zapewnił, że żaden z dwóch zatrzymanych policjantów nie zajmował w KGP stanowisk kierowniczych. Zapowiedział również, że jeśli usłyszą oni zarzuty, zostaną zawieszeni w pełnionych czynnościach do czasu wyjaśnienia sprawy, a w przypadku potwierdzenia zarzutów - będą zwolnieni dyscyplinarnie.

Matejuk poinformował również, że rozmawiał już z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Jak powiedział, zatrzymanie obu oficerów ma związek z nieprawidłowościami, do których doszło, gdy byli oddelegowani do MSWiA i zajmowali się tam projektami informatycznymi.

Jak ustaliła PAP, obaj oficerowie pracowali w MSWiA w latach 2008-2010. Po powrocie do KGP pracowali w biurach logistycznych.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, zatrzymany przez CBA b. szef CPI został odwołany za stanowiska przez obecnego ministra Jerzego Millera ok. półtora roku temu. Sprawa ta - według informatorów PAP - miała związek z audytem, który zlecił Miller, a który dotyczył zawartego w poprzednich latach kontraktu na budowę sieci teleinformatycznej. Zwycięzca wyłoniony został za czasów poprzedniego szefa resortu Grzegorza Schetyny. Kontrolerzy sprawdzali wówczas też inne przetargi związane z informatyzacją resortu.

Sprawę opisywał w lipcu 2010 r. "Dziennik. Gazeta Prawna". Według gazety wątpliwości wzbudzało to, że w przypadku sieci nie zastosowano pełnej procedury przetargowej a skorzystano z trybu specjalnego, co tłumaczono względami bezpieczeństwa. Audyt - jak ustaliła PAP - zakończył się zawiadomieniem, skierowanym do warszawskiej prokuratury okręgowej. Według informatorów PAP obecne zatrzymania mają jednak związek z inną sprawą.