Jako pierwszy głos na konwencji Sojuszu zabrał Kwaśniewski. B.prezydent wymieniał zasługi lewicy w przemianach w Polsce. "Polska lewica dobrze przysłużyła się pokojowej transformacji lat 90. i trzeba o tym pamiętać" - podkreślał. Przypomniał, że właśnie politycy lewicy, w tym on sam, kierowali komisją konstytucyjną, która pracowała nad ustawa zasadniczą. "Po 14 latach możemy powiedzieć: polska konstytucja jest dobra i sprawdziła się nawet w tak dramatycznych momentach jak po katastrofie smoleńskiej" - dodał.

Zwrócił też uwagę, że to politycy lewicy kończyli negocjacje wejścia Polski do NATO i UE. "Nie tylko zakończyliśmy te techniczne polityczne negocjacje, ale udało nam się w referendum europejskim przekonać blisko 80 proc. Polaków, że to ma sens, że to jest droga we właściwym kierunku, że to jest wielka szansa" - mówił Kwaśniewski.

"Niektórzy do dzisiaj zastanawiają się, czy cena, którą płacimy za bezpieczeństwo, obecność Polski w różnego rodzaju działaniach militarnych, służących walce z terroryzmem czy umacnianiu pokoju, ma sens, czy warta jest tej ceny, którą płacimy" - mówił Kwaśniewski, odnosząc się do zaangażowania polskiego wojska w Iraku czy Afganistanie. Jednak - w opinii b. prezydenta - decyzje lewicowych rządów o udziale misjach wojskowych "miały sens".

Kwaśniewski przekonywał ponadto, że Polska powinna wejść do strefy euro. "Jeżeli chcemy budować wspólną silną Europę, to nasza odpowiedź, lewicowa odpowiedź powinna brzmieć tak: tak, widzimy Polskę w strefie euro. Oczywiście to wejście musi mieć charakter rozsądny, musi być przygotowane, musi przynieść odpowiednie korzyści obu stronom, a więc i Polsce i strefie euro. Ale to jest ta kolejna kotwica, która powinna doprowadzić do tego, że jesteśmy na trwale obecni w strukturach Unii Europejskiej, że możemy mówić jeszcze silniejszym głosem. I nie będziemy stali w poczekalni, jak to ma miejsce dzisiaj, gdy wielcy Europy rozmawiają o przyszłości naszego kontynentu" - dodał.

Kwaśniewski zachęcał do oddania głosu na SLD w wyborach

Jak powiedział, z szansy, jaką daje integracja europejska, należy jeszcze lepiej korzystać w przyszłości. "W moim przekonaniu to jest jedna z najważniejszych części owego jutra bez obaw, które jest dzisiaj hasłem wyborczym Sojuszu Lewicy Demokratycznej" - dodał były prezydent.

Kwaśniewski zachęcał do oddania głosu na SLD w wyborach. "Jeśli dzisiaj młodzi wyborcy pytają, jaki moralny tytuł ma lewica, aby ubiegać się o głos, jaki ma tytuł, by myśleć o współrządzeniu (...), to on wynika właśnie z naszego wkładu, lewicowej determinacji, by Polska była demokratyczna i wolna, by była państwem prawa i dysponowała dobrą konstytucją, by Polska była bezpieczna i mogła się cieszyć gwarancjami najpotężniejszych sojuszników" - przekonywał Kwaśniewski.

"Sojusz Lewicy Demokratycznej buduje swoje silne przywództwo, oparte zarówno o lidera, przewodniczącego partii Grzegorza Napieralskiego, ale także o drużynę, która stoi za nim, to jest to, co jest gwarancją, że program będzie wypełniony, że (...) będziemy z każdym rokiem silniejsi. Nasza obecność tutaj, moja, Leszka Millera, ma być wsparciem dla tego właśnie budującego się przywództwa młodych ludzi, ale już doświadczonych, ludzi z wyobraźnią i wizją, ludzi, którzy mówiąc o jutrze, mówią o swojej przyszłości, mówią o tym co chcą budować dla siebie, dla swoich rodzin, dla swoich dzieci" - zaznaczył były prezydent.

"Nie jesteśmy grupą ani wyłącznie weteranów, ani wyłącznie niedoświadczonej młodzieży. Jesteśmy grupą bardzo dobrze wymieszanych talentów, doświadczeń, wiedzy, energii temperamentów" - dodał.

Po Kwaśniewskim wystąpił Miller

Dlatego - jak mówił Kwaśniewski - "warto stawiać na SLD". "Polska demokracja nie powinna zmierzać do wyjałowienia, do dwupartyjnego systemu, który by nie odwzorowywał prawdziwych postaw, prawdziwych oczekiwań społecznych" - argumentował. "Lewica miała i ma swoje miejsce (...) SLD to poważna oferta programowa, to doświadczenia, które warto docenić i nowe wizje, które warto przedyskutować" - zaznaczył.

Po Kwaśniewskim wystąpił Miller. Drogi Olku - rozpoczął swe wystąpienie - "lata lecą, jestem bardzo rad, że z szorstkiej przyjaźni została tylko przyjaźń. Byłeś wielkim prezydentem wielkiego kraju i tego ci już nikt nie odbierze tak, jak i mnie wzruszającego momentu kiedy w Atenach, pod Akropolem podpisywałem Traktat Akcesyjny" - podkreślił b. szef rządu.

Ocenił jednocześnie, że obecnie polski głos w debacie o przyszłości Europy brzmi "słabo i cienko". "To prawda, że w europejskiej debacie Donald Tusk różni się od Jarosława Kaczyńskiego, ale głównie krojem garnituru, bo nie jego zawartością" - powiedział Miller.

Były szef rządu skrytykował obecnego premiera za to, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie wycofał się z przyjętego w czasach rządów PiS tzw. protokołu brytyjskiego, który ogranicza stosowanie w Polsce Karty Praw Podstawowych UE. "Premier Tusk, tak samo jak premier Kaczyński, nie potrafi też wprowadzić Polski do strefy wspólnej waluty euro. Wyraźnie widać, że obaj panowie, jak Paweł i Gaweł, stoją razem w jednym nieeuropejskim domku" - dodał Miller.

W jego opinii, aby w Polsce nastąpił silny, europejski i modernizacyjny impuls, SLD musi wrócić do władzy. Musi pojawić się kolejna litera "W". "Wynegocjowaliśmy, wygraliśmy, weszliśmy, a teraz jeszcze jedno W: wracamy!" - powiedział b. premier.