Rzecznik Sojuszu na konferencji prasowej w Sejmie powiedział, że trzy lata temu premier Donald Tusk złożył deklarację, że in vitro będzie finansowane ze środków publicznych. Jak dodał, obietnicę tę powtórzyła minister zdrowia Ewa Kopacz.

W listopadzie 2008 roku Tusk mówił, że rząd przyjmuje jako zasadny postulat refundacji metody in vitro. "W jakim stopniu - zobaczymy" - dodał wówczas szef rządu.

"Przez cztery lata PO bawiła się z nami w kotka i myszkę, nie realizując tego postulatu" - zarzucił Kalita. "To jest oszustwo polityczne i kłamstwo ze strony PO. Nie wahamy się tego powiedzieć i wziąć odpowiedzialność za te słowa" - powiedział rzecznik.

Były minister zdrowia, poseł SLD Marek Balicki wyraził na konferencji prasowej ubolewanie, że problematyka zdrowotna w ogóle przestała być głównym kwestią tej kampanii wyborczej. Zwrócił uwagę m.in., że w programie PO sprawa in vitro w ogóle się nie znalazła.

Balicki zapowiedział, że SLD ponownie zgłosi w nowej kadencji Sejmu, niedługo po jej rozpoczęciu, projekty dotyczące in vitro. "Dzisiaj jest cisza. Nie mamy ani regulacji prawnych, jak tę metodę stosować, ani regulacji dotyczących finansowania" - podkreślił b.minister.

Jak zaznaczył, Polska ma w tej sprawie zobowiązania nie tylko wobec obywateli, ale także Unii Europejskiej.

Polska nie wykonuje unijnych dyrektyw, które zobowiązują nas do uregulowania sprawy in vitro

Balicki podkreślił, że ta procedura, która jest "dość wrażliwa", powinna być pod kontrolą Ministerstwa Zdrowia, pod kontrolą państwa. "Żeby nie dochodziło do nieprawidłowości, żeby (ta metoda) była wykonywana w placówkach opieki zdrowotnej, które są do tego przygotowane" - zaznaczył poseł Sojuszu.

Zwrócił również uwagę, że Polska nie wykonuje unijnych dyrektyw, które zobowiązują nas do uregulowania sprawy in vitro.

"Jest wielkim skandalem nie tylko to, że sprawa ta była wykorzystywana przez koalicję rządzącą, przez PO do celów politycznych w czasie tych czterech lat, ale nie została zrealizowana. Polska ma zobowiązania europejskie i grożą nam z tego tytułu kary, pomijając różne nieprawidłowości czy wypaczenia, które w sferze in vitro już się dokonują i mogą się dokonywać, dlatego, że brakuje regulacji" - powiedział Balicki.

B. minister zarzucił marszałkowi Sejmu Grzegorzowi Schetynie, że nie zdecydował się skierować projektów dotyczących in vitro do drugiego czytania. Politycy SLD przypomnieli również, że kwestia in vitro była również podnoszona przez kandydata PO na prezydenta - Bronisława Komorowskiego w ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. Komorowski mówił wtedy m.in. że trzeba niektórym pomagać finansować metodę in vitro.

Obecna na konferencji prasowej przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia Nasz Bocian Blanka Żukowska powiedziała, że nadal stowarzyszenie będzie walczyć o wdrożenie dyrektyw unijnych, które zapewnią bezpieczne leczenie metodą in vitro. Stowarzyszenie chce również doprowadzić do całkowitej bądź częściowej refundacji in vitro. Żukowska argumentowała, że finansowanie tej metody stanowiłoby jedynie 0,2 proc. całej kwoty na leczenie Polaków.

Powiedziała też, że od 23 lat nie zrobiono nic, aby zabezpieczyć interes, zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów, stosujących tę metodę, m.in. nie nałożono na kliniki obowiązku akredytacji, bo nie ma odpowiedniego systemu akredytacyjnego oraz nie wyeliminowano szarej strefy.