Żeby prowadzić debatę polityczną, trzeba przygotowania programowego. A partie dysponują jedynie serią psychologicznych zagrywek. W dodatku ich hasła są sprzeczne z tym, co robią. Bo co to za prawica, która chce nacjonalizować banki, albo lewica, która obniża podatki bogatym?
Spin doktorzy mówią o tym „narzucanie narracji”. Zwykli wyborcy używają bardziej adekwatnego słowa „ściema”. Bez względu na nazewnictwo tym właśnie jest spór na debaty i programy, od jakiego rozpoczęła się kampania wyborcza.
W tym roku politycy mają wyjątkowo mało czasu na prezentację, bo znaczna część kampanii przypada na okres wakacji i początek września, gdy u normalnych ludzi polityka nie znajduje się w pierwszym kręgu zainteresowania. Tym ważniejszy stanie się każdy dzień rzeczywistej kampanii, czyli takiej, w której mowa będzie o tym, co stanie się po wyborach.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.