Zbigniew Parafianowicz: Deklaracje polityków to już za mało

Zbigniew Parafianowicz, kierownik działu świat
Zbigniew Parafianowicz, kierownik działu światDGP
10 sierpnia 2011

Bailouty, kupowanie czasu. Europa stosuje wciąż te same, już nieskuteczne recepty na swoje problemy.

Europa powoli zbliża się do ściany. EBC co prawda w zawoalowanej formie ogłosił, że w razie potrzeby będzie skupował obligacje Włoch i Hiszpanii, a Angela Merkel i Nicolas Sarkozy wyrazili zadowolenie z planowanych przez Rzym i Madryt cięć budżetowych. Problem jednak w tym, że ani polityka EBC, ani krzepiące słowa kanclerz Niemiec i prezydenta Francji czy reformy na południu Europy nie są już gwarancją, że Unia uniknie spowolnienia gospodarczego na wzór japońskiej straconej dekady. Od początku problemów z krajami grupy PIIGS poruszamy się w tej samej dziedzinie rozwiązań. Polegają one na nurzaniu się w kadzi obietnic kolejnych bailoutów i kupowaniu czasu. Tego jednak pozostaje coraz mniej.

Pierwszy problem: na ostatnim szczycie zaakceptowano nowe kompetencje dla europejskiego instrumentu stabilności finansowej, po czym politycy strefy euro rozjechali się na wakacje. Zapomnieli, że w czasie ich urlopów nadal będzie się rozgrywał serial zadłużeniowy, w którym tym razem główną rolę odegrają Stany Zjednoczone. Zapomnieli również, że na wakacje nie poszli inwestorzy, którzy uważnie obserwowali, co się dzieje w Europie i USA. A ci widzieli wyraźnie, że prezydent USA i Kongres grają na zwłokę przed zaplanowanymi na przyszły rok wyborami prezydenckimi. Widzieli też, że europejskie parlamenty marginalizują zagrożenie, zamiast w ekspresowym tempie ratyfikować nowe zasady działania EFSF i pozwolić mu jak najszybciej na wykupywanie obligacji zadłużonych państw unii walutowej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.