Referendum dotyczące odwołania prezydenta Krakowa okazało się wiążące i przyniosło jednoznaczny rezultat. Jak poinformowała Miejska Komisja do spraw Referendum, mieszkańcy opowiedzieli się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z zajmowanego stanowiska. Odmiennie przedstawia się sytuacja w przypadku głosowania nad losem Rady Miasta Krakowa. W tym przypadku nie udało się osiągnąć wymaganego progu frekwencyjnego, co oznacza, że referendum zostało uznane za nieważne, a rada zachowa swój mandat.
Według badania late poll przygotowanego przez Ogólnopolską Grupę Badawczą i Stan360 dla Polsat News frekwencja w referendum wyniosła 31,8 proc. To wynik niższy od wcześniejszego exit poll, które wskazywało 33,4 proc., ale nadal wystarczający, by oba referenda uznać za ważne.
W głosowaniu dotyczącym odwołania prezydenta Krakowa aż 97,8 proc. uczestników opowiedziało się za jego odwołaniem. Przeciwko było zaledwie 2,2 proc.
Jeszcze bardziej miażdżący okazał się wynik dotyczący Rady Miasta. Za jej odwołaniem zagłosowało 96 proc. uczestników referendum, natomiast przeciwko było 4 proc. Głosowanie nie będzie mieć jednak skutków prawnych ponieważ nie udało się osiągnąć wymaganego progu frekwencyjnego.
Oba głosowania są rozliczane niezależnie, a dla każdego z nich osobno liczona jest frekwencja oraz liczba oddanych głosów.
Frekwencja referendum w Krakowie przekroczyła wymagany próg
Aby referendum dotyczące odwołania prezydenta było wiążące, do urn musiało pójść co najmniej 158 555 mieszkańców. To próg odpowiadający około 26,98 proc. wszystkich uprawnionych.
W przypadku referendum dotyczącego odwołania Rady Miasta minimalna liczba głosujących wynosiła 179 792 osoby, czyli 30,6 proc.
Według danych Krajowego Biura Wyborczego liczba osób uprawnionych do głosowania w Krakowie wynosiła 585 228. Late poll wskazujący frekwencję na poziomie 31,8 proc. oznacza więc przekroczenie progu wymaganego do odwołania prezydenta. W przypadku Rady Miasta próg nie został osiągnięty i zachowuje ona swój mandat.
Strefa Czystego Transportu i zadłużenie miasta w centrum sporu
Badanie exit poll pokazało również, jakie kwestie najmocniej zmobilizowały krakowian do udziału w referendum.
Najczęściej wskazywanym powodem było wprowadzenie Strefy Czystego Transportu — ten argument podało 28,3 proc. ankietowanych.
Na kolejnych miejscach znalazły się:
- poziom zadłużenia miasta — 22 proc.,
- sposób zarządzania spółkami miejskimi i zarzuty nepotyzmu — 14,3 proc.,
- rosnące koszty życia — 10,5 proc.,
- ogólna ocena kierunku rozwoju miasta — 9,7 proc.,
- podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej — 8,9 proc.,
- niespełnione obietnice wyborcze — 2,5 proc.,
- trudniejsza sytuacja na rynku pracy — 2,1 proc.,
- rozczarowanie tempem zmian — 1,7 proc.
Aż 74 proc. respondentów wskazało, że ich decyzja była przede wszystkim efektem negatywnej oceny władz miasta. Tylko 26 proc. uznało, że większy wpływ miała ogólna ocena rządu premiera Donald Tusk.
Co dalej po referendum w Krakowie?
Według oficjalnych wyników mandat straci prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. W przypadku Rady Miasta frekwencja wyniosła 29,97 proc. uprawnionych i nie przekroczyła wymaganego ustawowo progu.
W takiej sytuacji premier będzie musiał wyznaczyć komisarza, który tymczasowo przejmie zarządzanie miastem do czasu przeprowadzenia przedterminowych wyborów, Rada Miasta zachowa jednak swój mandat.
Referendum było efektem obywatelskiej inicjatywy, pod którą podpisało się około 134 tys. mieszkańców. To jeden z największych tego typu ruchów referendalnych w historii polskiego samorządu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu