"To było po prostu jakieś olśnienie jego mądrością i sposobem myślenia, a poza tym to był człowiek o niesłychanym uroku osobistym(...).
Wydawał mi się jednym z ludzi odpowiedzialnych za Kościół, których się po prostu opatrznościowo ma; tak że uważam tę stratę za olbrzymią i ciężko mi się pozbierać. (...)
Widzę nagle wielką pustkę w miejscu, w którym powinien być człowiek o takiej głębokiej duchowości i takiej mądrości, jaką on miał i takiej odwadze stawiania wszystkich problemów, nazywania ich po imieniu i próbowania odpowiedzi na nie, która jest mądra, spokojna, nieawanturnicza, niesłychanie daleka od polityki, a równocześnie bardzo odważna i mądra".