"Europejskie instytucje nie mogą ignorować szerszego gospodarczego i budżetowego kontekstu i muszą przedsięwziąć wszelkie środki, by jak najlepiej wykorzystać swoje zasoby administracyjne" - napisał Lewandowski do szefów dziewięciu instytucji UE, takich jak Parlament Europejski, Trybunał Sprawiedliwości UE, czy też Europejska Służba Działań Zewnętrznych.

"Najłatwiejszym sposobem atakowania UE jako całościowego projektu, a unijnego budżetu w szczególności, są wydatki administracyjne. Jeśli chcemy obronić projekt budżetu, to sami musimy się wykazać wstrzemięźliwością i oszczędnościami, zanim upomną się o to inni" - powiedział komisarz.

I dlatego - jak dodał - by dać dowód "wiarygodności i kontaktu z rzeczywistością" oczekuje samodyscypliny, kiedy inne instytucje będą zgłaszać Komisji Europejskiej swoje zapotrzebowanie na wydatki administracyjne w przyszłorocznym budżecie UE.

KE sama będzie świecić przykładem

W liście Lewandowski zapowiada, że KE sama będzie świecić przykładem: planuje ograniczyć wzrost swoich wydatków o "mniej niż 1 procent" w porównaniu z bieżącym rokiem, czyli poniżej inflacji. Zaznacza, że będzie to wymagało cięć w wydatkach na organizację spotkań, konferencje, delegacje czy różnego rodzaju wydawnictwa. KE nie przewiduje też żadnych nowych etatów w 2012 roku.

"W ten sposób wyślemy pozytywny sygnał do europejskiej opinii publicznej, pokazując, że instytucje UE działają w sposób odpowiedzialny w świetle trudnych budżetowych i gospodarczych warunków w krajach członkowskich" - głosi list.