Orliki budowano tanio. Teraz trzeba je remontować

Orliki budowano tanio. Teraz trzeba je remontować
DGP
30 listopada 2010

Program „Moje boisko – Orlik 2012”, którym chwali się rząd, okazał się dla gmin nie lada wyzwaniem organizacyjnym. Na 1500 zbudowanych boisk aż jedna trzecia, jak szacują eksperci, zawiera usterki i wady konstrukcyjne.

Orlikowy sezon zakończy się jutro. To wersja oficjalna. Według zaleceń Ministerstwa Sportu orliki powinny funkcjonować od 1 marca do końca listopada. W praktyce część gmin zamknęła swoje boiska już w połowie października. A w Łęczycy i w Grudziądzu (tu boisko otwarto oficjalnie i z pompą 28 maja i zaraz zamknięto) orliki były nieczynne nawet w wakacje. Problemem stał się brak tzw. animatorów sportu, którzy mają pilnować obiektów i zajmować się młodzieżą. Ale w innych miejscowościach powodem złego działania boisk są powtarzające się usterki, np. dziury w boisku, awarie prądu czy woda zalewająca szatnie. Przykład: w Rzeszowie z powodu dziury w nawierzchni jeden z uczniów złamał nogę.

Zaniżanie ceny

Gminy wybierały budowniczych boisk „po taniości”. Program finansowania orlików skonstruowany jest tak, że 330 tys. daje budżet państwa, 330 tys. zł urząd marszałkowski, a resztę według uznania dopłaca gmina. A te dużo dopłacać nie chciały. Dlatego konkursy na budowę wygrywały nie te firmy, które robiły dobrze, ale te, które tanio.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.