"Już wczoraj pan premier poprosił ministra finansów, żeby szukał możliwości takich, które zamroziłyby rewaloryzację wypłat dla partii politycznych. Zobaczymy, czy jest to możliwe" - powiedział we wtorek w Radiu ZET Graś. Zaznaczył, że trzeba sprawdzić, czy podejmując takie działania minister nie zostanie narażony na zarzuty łamania prawa.

Wydział prasowy resortu finansów potwierdził w rozmowie z PAP, że minister finansów otrzymał od szefa rządu zapytanie o możliwość zamrożenia rewaloryzacji wypłat dla partii politycznych. "Szef resortu finansów przekazał we wtorek odpowiednim departamentom tę sprawę do przeanalizowania i wyjaśnienia, czy obecny stan prawny pozwala na zamrożenie subwencji dla partii. Na razie za wcześnie, by mówić, w jakim kierunku mogą pójść zmiany" - podkreślił wydział prasowy MF.

Zgodnie z projektem rozporządzenia przygotowanym przez Ministerstwo Finansów partie miałyby dostać w 2011 roku dofinansowanie o 7,7 proc. większe niż dotychczas. Resort finansów tłumaczy, że musiał przygotować takie rozporządzenie, bo ustawa o partiach politycznych nakazuje waloryzowanie dotacji (w sytuacji, gdy inflacja przekroczy 5 proc.).

W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia umieszczonego na stronach internetowych resortu czytamy, że subwencja dla partii wzrośnie o 7,7 proc. dlatego, że o tyle wzrosły ceny towarów i usług w stosunku do pierwszego kwartału 2008 roku (na podstawie danych z tego kwartału wydano poprzednie rozporządzenie w sprawie podwyższenia subwencji).

W poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna" napisał, że przyszłoroczna subwencja dla partii politycznych ma wzrosnąć o 9 mln zł: o 3,1 mln zł więcej trafiłoby do kasy PO; o 2,9 mln zł - do kasy PiS; 1,6 mln zł więcej otrzymałaby koalicja wyborcza Lewica i Demokraci, a PSL dostałoby więcej o 1,2 mln zł.

Pawlak krytykuje ministra finansów ws. subwencji dla partii

Wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak mówił w programie "Polityka przy kawie" w TVP1 o projekcie rozporządzenia ws. przyszłorocznej subwencji dla partii politycznych:

"To oburzające co robi w tej sprawie minister (finansów Jacek) Rostowski. To jest albo jakaś intryga opozycji albo sabotaż w ministerstwie finansów, ponieważ minister Rostowski wypatrzył wszędzie oszczędności, ogranicza ulgi, zmniejsza na bezrobotnych, nawet 21 złotych nie zgodził się podwyższyć płacy minimalnej, a tutaj przeoczyli jego urzędnicy miliony złotych na partie polityczne. To jest w ogóle nie do pomyślenia; chyba, że to jest takie wystawianie problemu: że podpuszcza się, pokazuje, żeby potem odciąć przy gruncie".