Ugrupowanie Palikota liczy, że tak samo jak czeska partia Sprawy Publiczne czy amerykańska Tea Party bez wielkich pieniędzy i silnych struktur przemebluje scenę polityczną. W USA i nad Wełtawą to się udało.
W sobotę Janusz Palikot przedstawił swoje 15 postulatów, czyli mieszankę programową pomysłów PO, haseł antyklerykalnych i lewicowych. Partyjni koledzy nie dają mu szans i wróżą los rozłamowców od Marka Borowskiego. Zwolennicy przekonują, że za rok antysystemowy Palikot będzie ważnym partnerem w rozmowach koalicyjnych. Niezależnie od tego, kto ma rację, jedno jest pewne – ruch Palikota wpisuje się w popularny w Europie i USA trend budowania ugrupowań uznających się za antyestablishmentowe i obiecujące wniesienie nowej jakości do polityki. Należą do nich amerykańska Tea Party czy czeskie Sprawy Publiczne. Podobnie ze szwedzką Partią Piratów i islandzką Najlepszą Partią.
– To szansa na wymianę tych samych osób, które od 20 lat tkwią w polskiej polityce – emocjonuje się w rozmowie z „DGP” szefowa Partii Kobiet Manuela Gretkowska, która była gościem kongresu i której partia w poprzednich wyborach parlamentarnych uzyskała 0,28 proc. głosów. Na razie notowania Palikota są lepsze. Sondaż Homo Homini dla Polskiego Radia daje mu 4 proc.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.