Firma z Montain Viev toczy wojny z branżami komórkową, telewizyjną, reklamową, wydawcami prasy, serwisami społecznościowymi... i nie boi się przegranej.
Dwanaście lat temu Ken Auletta, pisarz i zajmujący się mediami dziennikarz amerykańskiego tygodnika „The New Yorker”, zapytał Billa Gatesa, prezesa najpotężniejszej wtedy firmy informatycznej świata Microsoft, czego obawia się najbardziej. Gates odchylił się w fotelu, wziął łyk coli i po chwili namysłu odpowiedział: „Boję się, że ktoś w garażu pracuje teraz nad czymś kompletnie nowym”.
Gates nie wiedział, iż już wtedy, wprawdzie nie w garażu, ale na uniwersyteckim kampusie, nad czymś nowym pracowali Sergey Brin i Larry Page. Świat mógłby dziś wyglądać zupełnie inaczej, gdyby Microsoft nie zlekceważył powstałego kilka lat później Google’a. Twórca Windowsa nie wierzył jednak, że wyszukiwarka ma jakikolwiek potencjał biznesowy. Po dwóch dekadach Microsoft nie miał wyjścia i uruchomił własną – Bing. Ale było już za późno, na rynku królował już Google. Koncern Gatesa zgubiła pewność siebie, brak pokory, a nawet pycha. I to samo – zdaniem Kena Auletty – może teraz zaszkodzić Google’owi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.