Najbardziej oczekiwane w poniedziałek było zgłoszenie komitetu kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Lider PiS Jarosław Kaczyński poinformował o swoim starcie w wyborach tuż po godz. 14.

W specjalnym oświadczeniu dla mediów ,argumentując swój udział w wyborach podkreślił, że musi dokończyć misję tragicznie zmarłych ofiar katastrofy smoleńskiej.

"Jesteśmy im to winni, jesteśmy to winni naszej ojczyźnie. Choć pogrążeni w bólu i żałobie, związani wieczną pamięcią o stracie, mamy obowiązek wypełnić ich testament" - napisał J. Kaczyński. Jak dodał, w tej decyzji wspiera go rodzina. "Wszystkich, którzy chcą kontynuować dzieło ofiar smoleńskiej tragedii, którzy chcą, by prawa Polska i prawi Polacy (...) wzywam do współpracy. Bądźmy razem. Dla Polski. Polska jest najważniejsza" - podkreślił lider PiS. Szefem sztabu wyborczego J.Kaczyńskiego została posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska.

Ostatecznie do PKW zgłosiły się 22 komitety. Wśród kandydatów na prezydenta nie ma żadnej kobiety. W poniedziałek do PKW oprócz komitetu Jarosława Kaczyńskiego zgłosiły się też komitety: Grzegorza Napieralskiego, Zdzisława Podkańskiego, Andrzeja Olechowskiego, Zdzisława Jankowskiego, Józefa Wójcika, Romana Sklepowicza, Ludwika Wasiaka, Gabriela Janowskiego, Krzysztofa Sadurskiego, Dariusza Kosiura, Krzysztofa Mazurskiego, Bartłomieja Kurzei i Pawła Soroki.

Już w niedzielę zgłosiły się komitety Bronisława Komorowskiego, Bogdana Szpryngiela, Janusza Korwin-Mikkego i Bogusława Ziętka, a w sobotę - Andrzeja Leppera i Marka Jurka. W piątek jako pierwsze zgłosiły się komitety: Waldemara Pawlaka i Kornela Morawieckiego.

Zgłoszenie komitetu do PKW to pierwszy krok na drodze do rejestracji kandydata w wyborach prezydenckich, które odbędą się 20 czerwca. Jeżeli wszystkie dokumenty niezbędne do rejestracji komitetu wyborczego będą prawidłowe, PKW w ciągu trzech dni podejmie uchwałę o jego rejestracji.

PKW zarejestrowała już komitety: Pawlaka, Morawieckiego, Leppera, Jurka, Ziętka, Komorowskiego, Sklepowicza, Napieralskiego, Podkańskiego, Kaczyńskiego. Decyzję o rejestracji kolejnych komitetów PKW podejmie we wtorek.

Do 6 maja do północy, czyli na 45 dni przed dniem głosowania, powinni z kolei zarejestrować się kandydaci na prezydenta. Do rejestracji kandydata niezbędne jest zebranie 100 tys. podpisów. Obywatel, który chce udzielić swojego poparcia konkretnemu kandydatowi, powinien podać swoje imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL i złożyć podpis. Podpisy będą weryfikowane i liczone przez specjalnych rachmistrzów.

Politycy i eksperci są podzieleni w opiniach dotyczących startu J. Kaczyńskiego.

Według szefa SLD i kandydata tej partii na prezydenta Grzegorza Napieralskiego kandydowanie lidera PiS będzie oznaczać odgrzewanie starych sporów. "Start Jarosława Kaczyńskiego oznacza, że nic się w polityce nie będzie zmieniało. Będzie spór między nim a Bronisławem Komorowskim, czyli spór, który trwa od 20 lat" - powiedział dziennikarzom Napieralski. "Znowu będą +latały teczki+, wrócimy do IPN, do WSI, znowu pojawią się haki" - podkreślał.

Niezależny kandydat na prezydenta Andrzej Olechowski uważa, że start Jarosława Kaczyńskiego w dużej mierze nada ton kampanii.

"Jestem pod wrażeniem odpowiedzialności, jaka spoczywa na panu Kaczyńskim, który w dużej mierze nada ton tej kampanii. I może to być albo ton, który utrudni Polakom wybór, który spowoduje, że zaleje nas fala emocji często nieracjonalnych, albo ton, który umożliwi Polakom podjęcie świadomego, racjonalnego wyboru prezydenta RP" - ocenił Olechowski.

Według posła PSL Eugeniusza Kłopotka, Jarosław Kaczyński będzie trudnym kontrkandydatem dla Bronisława Komorowskiego wystawionego przez PO. Jego zdaniem start szefa PiS jest "bardzo racjonalnym rozwiązaniem w świetle tego, co zaszło". Polityk PSL uważa, że prezes PiS przejdzie do II tury wyborów i będzie w niej walczył o fotel prezydencki z Bronisławem Komorowskim. "A w II turze wszystko się może zdarzyć" - zaznaczył poseł Stronnictwa.

Politolog prof. Radosław Markowski z PAN i SWPS ocenił, że Jarosław Kaczyński ma nikłe szanse na wygraną w wyborach prezydenckich, ponieważ ma za mało czasu na zmianę swojego wizerunku.

Socjolog dr Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego oczekuje, że główni kandydaci na prezydenta będą prowadzić spokojną kampanię. Bardziej zdecydowanych ataków - jego zdaniem - można się spodziewać po kandydatach "z drugiego rzędu".


Zdaniem socjologa "kłopotliwą sytuację" Komorowskiego (jest marszałkiem Sejmu i kandyduje na prezydenta - PAP) będą chcieli wykorzystać pozostali kandydaci - w szczególności Andrzej Olechowski i Grzegorz Napieralski. W opinii dr Flisa wybory są dla nich okazją, by poszerzyć swój elektorat. "Wiadomo, że kandydaci (...) mogą tu próbować przebijać Platformę w otwarcie wyrażanej niechęci do Jarosława Kaczyńskiego" - ocenił Flis.