Od poniedziałku może ruszyć wypłata zasiłków dla powodzian - poinformował dziś wicepremier, szef MSWiA Grzegorz Schetyna, który odwiedził tereny zalanej gminy Ropczyce w województwie podkarpackim.

"Jesteśmy gotowi od poniedziałku uruchomić środki finansowe, także zasiłki dla ludzi, którzy będą składali wnioski, którzy są poszkodowani w tej powodzi" - zapewnił Schetyna. "Mam nadzieję, że będziemy mogli szybko zakończyć akcję ratowniczą i przejść do pomocowej, wypłacać zasiłki" - dodał.

Podkreślił, że nie będzie problemu z brakiem pieniędzy. "Dysponuję rezerwą finansową w MSWiA, jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska" - powiedział wicepremier. Zaznaczył jednak, że najpierw trzeba oszacować starty

Schetyna powiedział, że na zalanych terenach rozmawiał z poszkodowanymi mieszkańcami, ale też lokalnymi władzami i służbami ratunkowymi, którym podziękował za skuteczne reagowanie.

"Nikt nie spodziewał się takiej skali powodzi"

Wicepremier zaznaczył, że nikt nie spodziewał się takiej skali powodzi. Dodał, że pierwsze ostrzeżenia mieszkańców przed wodą były o godz. 18.

"Ludzie postanowili jednak zostać w domach i trzeba to zrozumieć. Mam informację, że nikt się nie spodziewał takiej skali tej powodzi i oberwania chmury. Najlepsze radary nie przewidziałyby tej skali" - mówił Schetyna.

W jego opinii, taka sytuacja jaka miała miejsce w Ropczycach, zdarza się raz na kilkadziesiąt lat. "Tak po prostu bywa i trzeba się przygotować na takie okoliczności w innych miastach" - powiedział Schetyna.

Wicepremier odwiedził pobliskie miejscowości Niedźwiadę i Łączki Kucharskie, spotkał się także z samorządowcami z powiatu ropczycko-sędziszowskiego oraz z Dębicy, gdzie woda też wyrządziła znaczne starty.



Trwa usuwanie skutków powodzi

Mieszkańcy Ropczyc powiedzieli, że nie pamiętają takiej powodzi. Woda sięgała prawie dwóch metrów, żywioł niszczył wszystko co stało na jego drodze, przewracał samochody, niszczył słupy oświetleniowe. Niemal w całym mieście nie ma prądu i wody. Sklepy oraz banki są nieczynne; mieszkańcy, aby zrobić zakupy muszą jeździć do okolicznych miejscowości.

Trwa usuwanie skutków powodzi, m.in. pompowanie wody z budynków, udrażnianie rowów, przepustów i dróg. Na spotkaniu sztabu kryzysowego ustalono konieczność szybkiego zapewnienia mieszkańcom zalanych terenów dostaw pitnej wody, żywności i niezbędnych leków. Ponadto Podkarpacki Inspektor Sanitarny zapewni niezbędne środki chemiczne do odkażania zalanych domów i obiektów użyteczności publicznej. Sprawdzi także punkty poboru wody spoza sieci wodociągowej. Wiadomo już, że ujęcia wody w Ropczycach i Dębicy są bezpieczne.

Z kolei Wojewódzki Lekarz Weterynarii zorganizuje zbiórkę i utylizację padłych zwierząt. Będzie także przeprowadzona kontrola żywności w zalanych sklepach czy magazynach, aby nie trafiła do sprzedaży.

W powiecie ropczycko-sędziszowskim i samych Ropczycach w czwartek na skutek intensywnych opadów deszczu wylała lokalna rzeka Wielopolka; zalała i podtopiła około 400 domów. Ewakuowano ok. 600 mieszkańców. Jest też jedna ofiara śmiertelna - mężczyzna w średnim wieku, mieszkaniec wsi Brzeziny. Jego ciało znaleziono na brzegu.

Na Podkarpaciu dziś po południu alarm powodziowy obowiązuje w powiatach: dębickim, ropczycko-sędziszowskim, strzyżowskim, w pow. brzozowskim alarm zamieniono na pogotowie.