Wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak nazwał sukcesem piątkowe popołudniowe głosowanie, w którym Sejm uchwalił ustawę ograniczającą czasowo budżetowe finansowanie partii politycznych. Według Dolniaka głosowanie to jest dowodem, że klasa polityczna "potrafi się ograniczać w kryzysie".

Sejm dwukrotnie głosował w piątek nad zaproponowanym przez klub Lewicy projektem - rano został on odrzucony, po południu - przyjęty.

"To duży sukces. Bez poważnej kampanii na rzecz ograniczenia finansowania partii z budżetu państwa, która przetoczyła się przez polski parlament dzięki Platformie Obywatelskiej, ta ustawa nie miałaby szans zaistnieć" - powiedział Dolniak.

Zgodnie z ustawą, od połowy 2009 r. do końca 2010 roku partie mają otrzymywać mniejszą subwencję budżetową: PO - o 44 proc., PiS - o 41 proc., SLD - o 11 proc., PSL - o 7 proc.

"PO zgodziła się na mniej radykalną od własnych pomysłów propozycję Lewicy"

Dolniak przyznał, że Platforma zgodziła się na mniej radykalną od własnych pomysłów propozycję Lewicy (PO chciała zawieszenia finansowania na dwa lata, a docelowo - jego likwidacji) "z pełną premedytacją".

"Ze świadomością, że przy obecnej większości parlamentarnej i obecnym panu prezydencie przeforsowanie takiego kształtu ustawy jak chcieliśmy od samego początku, jest po prosu niemożliwe" - dodał wiceszef klubu PO.

"Mamy świadomość, że w tej sytuacji jest potrzebny kompromis"

"Stąpamy twardo po ziemi. Mamy świadomość, że w tej sytuacji jest potrzebny kompromis. A ten kompromis to pozytywny sygnał do opinii publicznej, że również klasa polityczna potrafi się samoograniczać wtedy, kiedy jest kryzys" - powiedział Dolniak.

Podkreślił jednocześnie, że ustawa wychodzi dopiero z Sejmu i idzie do Senatu. "Dla dobra tej ustawy nie chciałbym teraz przesądzać o jej ostatecznym kształcie" - zaznaczył wiceszef klubu PO.

W nieoficjalnych rozmowach politycy PO zapowiadają, że w Senacie będą chcieli zwiększyć cięcia zarówno dla małych, jak i dla dużych partii. Cięcia dla mniejszych ugrupowań miałyby wynieść około 25 proc. (wobec 11 proc. i w ustawie autorstwa Lewicy).