Wybory prezydenckie 28 czerwca dają perspektywę, że mamy miesiąc w miarę równej kampanii oraz tego, że PiS nie będzie stosowało sztuczek, które mogłyby np. doprowadzić do tego, że ktoś zostanie z tego wyścigu wykluczony - ocenił w środę szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski.
Reklama

Gawkowski pytany na antenie radia TOK FM, czy 28 czerwca pójdziemy na wybory prezydenckie, odpowiedział: "Moim zdaniem tak, tzn. udało się wynegocjować termin, który z jednej strony zabezpiecza to, że będziemy mieli jakiś dłuższy czas na zbieranie podpisów, a z drugiej przeprowadzone zostaną wybory przez Państwową Komisję Wyborczą".

"Lewica ogłaszając propozycję Okrągłego Stołu, czyli tego, żeby Koalicja, przedstawiciele PiS-u i opozycji - Platformy, PSL-u Konfederacji i Lewicy usiedli do jednego stołu, właśnie chciała wynegocjować to, że będziemy wszyscy mieli zabezpieczone kilka podstawowych rzeczy, jak uczciwość wyborów, konstytucyjne przesłanki, żeby je przeprowadzić. PKW, która je realizuje daleko od polityków, żeby już nie było +Sasinowego+ (głosowania - PAP), żeby nie było kart drukowanych gdzieś podziemnie (...) To wszystko się udało" - podkreślił szef Klubu Lewicy.

Ocenił, że 28 czerwca to "data, która daje perspektywę, że mamy miesiąc kampanii, że kampania będzie w miarę równa, że PiS nie będzie stosowało sztuczek, które mogłyby na przykład doprowadzić do tego, że ktoś zostanie z tego wyścigu wykluczony". "My jesteśmy gotowi do tych wyborów i tylko jak zostaną ogłoszone, a mam nadzieję, że to będzie dzisiaj, to startujemy" - dodał.

Reklama

Na pytanie, czy nic już nie budzi jego niepokoju Lewicy ws. organizacji tych wyborów, przyznał, że dwa elementy budzą "pewien niepokój, ale są też do przeskoczenia organizacyjnego". Jak mówił, pierwszy to ten, że PiS dokonało zmiany w ustawie wyborczej, która pozwala na to, żeby minimalny skład komisji obwodowej, to trzy osoby. Zaznaczył jednocześnie, że jeżeli komitety wyborcze zgłoszą więcej kandydatów na członków komisji, to te komisje będą większe.

Dodał, że z drugiej strony chciałby, żeby było "bardzo uczciwe przeliczanie głosów w głosowaniu korespondencyjnym". "Tutaj mam pewne obawy, dlatego że Poczta, jak będzie to zbierała (koperty zwrotne - PAP), to wszystko może iść dwa, trzy dni. Może się wydłużyć termin, w którym poznamy ostateczny wynik głosowania i to może powodować później niepotrzebne emocje w pierwszej turze" - wskazał lider klubu Lewicy.

W jego ocenie, prezydent Andrzej Duda "nie wygra w pierwszej turze". "Zresztą Andrzej Duda jak nigdy, dzisiaj jest kandydatem, którego można pokonać, bo poparcie dla PiS-u i jego lidera politycznego, za którego chciałby się uważać Andrzej Duda, spada" - powiedział Gawkowski.

We wtorek weszła w życie ustawa o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. Tego dnia zakończyły sie prace parlamentu nad ustawą, następnie podpisał ją prezydent Andrzej Duda i została opublikowana w Dzienniku Ustaw. Weszła w życie z dniem ogłoszenia.

Ustawa przewiduje, że głosowanie odbędzie się metodą mieszaną – w lokalach wyborczych oraz dla chętnych – korespondencyjnie. Choć ustawa zakłada możliwość ponownej rejestracji kandydatów, którzy mieli wziąć udział w wyborach prezydenckich 10 maja (bez konieczności ponownego zbierania podpisów poparcia), to daje też prawo startu nowym kandydatom. Ustawa zakłada ponadto, że marszałek Sejmu – po zasięgnięciu opinii PKW – określi dni, w których upływają terminy wykonania czynności wyborczych przewidzianych w Kodeksie wyborczym i w ustawie, mając na względzie termin wyborów ustalony w postanowieniu.