Na dwa tygodnie przed elekcją wciąż nie ma pewności, czy do niej dojdzie, a jeśli tak, to w jakiej formule. Każdego dnia ujawniają się nowe zagrożenia dla sprawnego jej przebiegu.
Jednym z kłopotów, z którymi musi liczyć się rząd, jest sprzeciw samorządów, których część ani myśli spełnić prośby Poczty Polskiej o dostarczenie jej danych ze spisu wyborców. Bez takich danych, dostarczonych z odpowiednim wyprzedzeniem przed I turą, operator może mieć problem z rozesłaniem ich pod właściwe adresy. A to oznacza, że przygotowania wyborcze może storpedować nie tyle Senat, ile władze lokalne. – Gdyby Senat przyjął ustawę, tego problemu by nie było – ocenia polityk PiS z kręgów rządowych.
Bunt samorządów
Samorządowcy twierdzą, że Poczcie brakuje podstawy, by formułować takie prośby, a na dowód przedstawiają analizy prawne. – Obecnie ani kodeks wyborczy, ani żadna inna obowiązująca w Polsce ustawa nie przewidują udziału Poczty Polskiej w tym procesie. Ustawa dotycząca wyborów korespondencyjnych jest ciągle procedowana, jej droga legislacyjna trwa i dopóki się nie zakończy, nie może być podstawą jakichkolwiek działań władz publicznych – przekonuje DGP Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku i szef Unii Metropolii Polskich.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.