Kobieta z podejrzeniem koronawirusa pięć godzin czekała na transport w Krakowie

koronawirus
koronawirusShutterStock
6 marca 2020

Kobieta, która podejrzewała u siebie koronawirusa, przez pięć godzin – od zgłoszenia się do przychodni w Nowej Hucie w Krakowie – czekała na transport na oddział zakaźny szpitala.

Teraz pacjentka czeka w szpitalu im. S. Żeromskiego na wyniki testów, co potwierdziła w piątek PAP rzeczniczka tej placówki Anna Górska.

Z piątkowego artykułu „Gazety Krakowskiej” wynika, że przychodnia na os. Centrum, gdzie zgłosiła się kobieta, nie potrafiła sprawnie zorganizować transportu do szpitala. Ze względu na trudności – czytamy w artykule – o pomoc poproszono Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, które jednak też - z powodu braku wezwania alarmowego i z braku zadysponowanych karetek - nie przyjechało po chorą od razu.

Najpierw kobieta miała jechać do Szpitala Uniwersyteckiego, ostatecznie, po pięciu godzinach oczekiwania, została przewieziona do Szpitala im. S. Żeromskiego.

Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia zalecają, aby osoby, które podejrzewają u siebie koronawirusa i miały kontakt z zarażonymi, zgłaszały się bezpośrednio do najbliższych szpitalnych oddziałów zakaźnych. Jeśli jednak nie zgłoszą się do szpitala, a do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, to te mają obowiązek zorganizować transport sanitarny pacjenta.

W Krakowie osoby z podejrzeniem koronawirusa trafiają na oddziały zakaźne do Szpitala Uniwersyteckiego lub Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.