Od tygodni w centrali Prawa i Sprawiedliwości panowało przekonanie: wygraliśmy. Nie znamy skali zwycięstwa, musimy do ostatniej chwili mobilizować pasywnych wyborów (sławny „elektorat 500 plus”), aby sukces był pełny. Dobre nastroje umacniał każdy kolejny sondaż.
O wnioskach przesądzą konkretne liczby. Ale tak naprawdę człowiekiem, którego pozycja najbardziej się umocniła, jest… sam Jarosław Kaczyński. Z perspektywy zewnętrznej to od zawsze pan i władca swojej partii. A jednak w roku 2015 był zmuszony chować się za plecami Beaty Szydło. Po wygranych wtedy wyborach nie czuł się na tyle silny, aby wymienić ją jako premiera na Piotra Glińskiego, choć miał na to ochotę.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.