Bruksela, Belgia. Była premier Beata Szydło nie uzyskała wystarczającego poparcia i nie została przewodniczącą komisji zatrudnienia i spraw socjalnych Parlamentu Europejskiego. Za jej kandydaturą było 21 posłów, przeciw - 27. Europosłowie PiS mówią o odwecie za zablokowanie kandydatury Fransa Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej. Z kolei europosłowie Platformy Obywatelskiej przypominają, że to właśnie była premier stała na czele rządu, który wyprowadził unijne flagi i skonfliktował się z Komisją Europejską.

- Okazuje się, że utrata reputacji ma swoje konsekwencje. Zamiast jednoczyć się wokół Polski, przynajmniej z naszego regionu, bycie polskim kandydatem jest dziś w UE obciążeniem. Jest to wynik łamania praworządności w Polsce – uważa Radosław Sikorski, europoseł PO.

- Jest to środowisko ludzi, którzy nazywali polskich patriotów faszystami. Nie mogą się pogodzić z porażką wobec spitzenkandidaten, czyli, z tym że Polska razem z V4 zablokowała kandydatury zarówno Timmermansa, jak i Webera – stwierdziła Beata Mazurek.

Zdaniem Ryszarda Legutko negatywny wynik głosowania, to akt politycznej zemsty.

Reklama