Wołodymyr Zełenski przyciąga wyborców rozczarowanych tradycyjnymi politykami , choć łączą go wspólne interesy z oligarchą Ihorem Kołomojskim
Na dwa miesiące przed wyborami na Ukrainie w wyścigu o prezydenturę pojawił się niespodziewany lider. Jeśli wierzyć sondażom, Wołodymyr Zełenski – komik, odtwórca tytułowej roli w komediowym serialu „Sługa narodu” – nie tylko rywalizuje jak równy z równym z weteranami ukraińskiej polityki, lecz także ma szansę pokonać każdego z nich w prawdopodobnej drugiej turze wyborów.
W ostatnich dniach opublikowano trzy nowe sondaże. W dwóch Zełenski wysunął się na prowadzenie, uzyskując odpowiednio 19 i 16 proc. poparcia (w trzecim jest numerem dwa z 11 proc.). Dotychczasowej liderce, byłej premier Julii Tymoszenko, jest skłonnych zawierzyć od 10 do 18 proc. Ukraińców, co daje jej odpowiednio pierwsze, drugie lub trzecie miejsce. O wejście do drugiej tury walczy też obecny prezydent Petro Poroszenko. Według danych ośrodka Rejtynh Zełenski wygrywa w drugiej turze z każdym z rywali, a zdaniem IRI Global pokonuje urzędującą głowę państwa, ale jednym punktem przegrywa z Tymoszenko.
Reklama
41-letni Zełenski, wywodzący się z rosyjskojęzycznej rodziny z przemysłowego miasta Krzywy Róg, jest z wykształcenia prawnikiem, ale całe życie pracował w branży rozrywkowej. Przez wiele lat bawił Ukraińców jako lider kabaretu Kwartał-95, a od 2016 r. jako gwiazda serialu „Sługa narodu”, opowiadającego o nauczycielu, który przez przypadek zostaje prezydentem Ukrainy. Dzisiaj wiele wskazuje na to, że akcja promocyjna serialu, nad Wisłą transmitowanego przez kanał wPolsce.pl, była wstępem do kampanii wyborczej. Wskazują na to co najmniej dwie przesłanki.
Po pierwsze, już w 2017 r. prawnik Studia Kwartał-95 zarejestrował partię polityczną o nazwie… Sługa Narodu. Po drugie, w 2017 r. Zełenski zaczął uczyć się ukraińskiego z korepetytorem. Ukraina jest państwem językowo podzielonym. W biznesie wciąż króluje rosyjski, ale w polityce nie da się funkcjonować, jeśli nie używa się publicznie jedynego języka urzędowego, czyli ukraińskiego. Oficjalnie komik ogłosił zamiar startu w sylwestrową noc podczas telewizyjnego orędzia do narodu, które kanał 1+1 transmitował zamiast tradycyjnej odezwy głowy państwa (Poroszenkę puszczono z opóźnieniem).
Zełenski korzysta ze zmęczenia Ukraińców tradycyjną polityką. Wyborcom polityczni weterani kojarzą się z korupcją, niespełnionymi obietnicami i są obarczani winą za niski poziom płac. Do tego dochodzi zmęczenie trwającą od niemal pięciu lat wojną z Rosją. Jednak propozycje programowe Zełenskiego nie zawierają zbyt wielu konkretów. „Ukrajinśka prawda” zapytała go, jak chce zwalczyć korupcję, która pozostaje najpoważniejszą barierą w rozwoju kraju. – Wprowadzę jednakowe reguły dla wszystkich. Jak mnie uczyli na prawie, tak będzie w życiu. To proste. Ustanowimy reguły, niech żyją zgodnie z nimi – odpowiedział.
Jak powstrzymać wojnę w Zagłębiu Donieckim? – Trzeba zrobić wszystko, żeby przywrócić te terytoria. Pewnie nie stanie się to szybko, ale mamy wariant: wstrzymać ogień. Można się w tej sprawie porozumieć? Można. Bo nikt nie chce, żeby ludzie ginęli – mówił w tej samej rozmowie z „UP”. A w wywiadzie udzielonym znanemu dziennikarzowi Dmytrowi Hordonowi na jego kanale na YouTubie dodawał, że „chcemy czy nie, jestem gotów choćby z czortem łysym się dogadywać, byle żaden człowiek nie umarł”.
Zełenski prezentuje się jako nowa siła w ukraińskiej polityce, jednak nie jest człowiekiem znikąd. Wspólne interesy łączą go z oligarchą Ihorem Kołomojskim. To do niego należy kanał 1+1, na którym Zełenski ogłosił zamiar kandydowania i który od 2012 r. pokazuje kolejne odsłony Kwartału-95. 1+1 przeważnie przedstawia reprezentanta partii Sługa Narodu w pozytywnym świetle. Sam komik odrzuca oskarżenia, że jest człowiekiem Kołomojskiego, choć oligarcha ma swoje porachunki z Poroszenką. To ekipa obecnego prezydenta doprowadziła m.in. do nacjonalizacji należącego do Kołomojskiego PrywatBanku, największej tego typu instytucji na Ukrainie.