Pełzająca wojna Trumpa z elitami

Trump
TrumpPAP / JIM LO SCALZO
23 stycznia 2019

Znaczna część społeczeństwa podziela wizję rzeczywistości lansowaną przez prezydenta.

Dwa lata upłynęły Donaldowi Trumpowi w Białym Domu na angażowaniu się w spory z opozycją, przeciąganie liny w sprawach finansowania jego pomysłów, czasem oczywiście absurdalnych, szybkiej rotacji kadr w swoim biurze oraz rządzie i raczej mniej niż bardziej udanemu kryzysowemu zarządzaniu narracją dotyczącą domniemanej pomocy, jakiej miał niezgodnie z amerykańskim prawem udzielić mu Władimir Putin. Ale wspomniane zagadnienia nie czynią go wyjątkowym. Takie same problemy mieli wszyscy jego poprzednicy, włącznie z ostatnim. Richard Nixon też musiał stawić czoła zarzutom o nadużywanie władzy i nielegalne finansowanie kampanii, a George W. Bush – o utrudnianie pracy wymiarowi sprawiedliwości.

To, co czyni tę prezydenturę wyjątkową, to pełzająca wojna, jaką Trump toczy z elitami. Jego przeciwnikiem są różne ośrodki władzy. Po pierwsze nieżyczliwe mu media. Dalej idą partie polityczne i ich kierownictwo. W konfrontacji z establishmentem republikanów już może ogłosić zwycięstwo, bo podporządkował sobie całą waszyngtońską machinę, na początku bardzo wobec niego sceptyczną. Dzisiaj każdy senator ze stronnictwa prezydenta wie, że jeżeli publicznie wypowie mu posłuszeństwo, to ten wystawi przeciwko niemu lojalnego rywala w prawyborach i znajdzie dużo pieniędzy na jego kampanię.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.