Na razie socjaldemokraci, którzy tradycyjnie zajmują bardziej proimigracyjne stanowisko, wstrzymują się z krytyką CDU. Powód jest prosty: partie nie tylko współrządzą na szczeblu federalnym, ale też w Saksonii. Na przypływ szczerości pozwolił sobie tylko wiceprzewodniczący SPD Ralf Stegner, który w wywiadzie dla gospodarczego dziennika „Handelsblatt” oskarżył ugrupowanie Angeli Merkel o bezczynność.
„CDU w Saksonii przez całe dekady zaprzeczała i trywializowała skrajnie prawicowy radykalizm”, w efekcie „nie tylko nie stawiając mu czoła, ale sprawiając, że stał się akceptowalny”.
Podobnych wypowiedzi może się pojawić ze strony SPD więcej, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nowa przewodnicząca partii Andrea Nahles chce zwrócić ugrupowanie ku socjalnym korzeniom, aby zapobiec jego anihilacji wyborczej, bo już w wielu sondażach socjaldemokratów przegania skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec. Krytyka twardniejącej postawy CDU względem imigracji doskonale wpisałaby się w tę tradycyjną, socjaldemokratyczną narrację. Zwłaszcza że stanowisko federalnego ministra spraw wewnętrznych piastuje Horst Seehofer, szef bawarskich konserwatystów, na którego przy okazji Chemnitz spadły gromy za to, że tak długo zwlekał z potępieniem przemocy w mieście.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.