Spośród wszystkich przeszkolonych dotychczas pilotów F-16 żaden nie porzucił służby, a z personelu technicznego przeszkolonego w USA ubyło jedynie sześć osób - powiedział PAP rzecznik Sił Powietrznych mjr Marcin Rogus.

Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" napisała, że w ubiegłym roku z Sił Powietrznych odeszło do rezerwy 132 specjalistów z tak zwanej grupy inżynieryjno-lotniczej, w tym obsługa samolotów F-16, której wyszkolenie (za jedną osobę) kosztowało od 0,5 mln do 1 mln zł.

Jak podkreśla mjr Rogus, przytoczone przez gazetę dane dotyczą całych Sił Powietrznych, w których pracuje w ramach tzw. personelu technicznego ponad 3,8 tys.

"W przypadku specjalistów obsługujących "Jastrzębie" problem odchodzenia ze służby - wprost przeciwnie do sugestii medialnych - praktycznie nie istnieje" - podkreślił Rogus.

Rzecznik Sił Powietrznych przyznał, że "istnieje trudna kwestia rekompensaty ciężkiej i wymagającej pracy wysoko wykwalifikowanych specjalistów lotniczych, którzy z firm komercyjnych otrzymują dużo korzystniejsze oferty zatrudnienia".

Jak przypomniał, od kilku lat postulowane są zmiany w systemie motywacyjnym personelu latającego i technicznego; część z nich została już wdrożona.

Wśród zgłaszanych propozycji były np. podniesienie stopni etatowych, przyznawanie cywilnych certyfikatów potwierdzających wojskowe uprawnienia (pod warunkiem przepracowania określonego czasu na potrzeby armii) oraz zwiększenie i zróżnicowanie dodatków.

W mediach temat braku pilotów i personelu naziemnego w Siłach Powietrznych pojawia się kilka razy w roku, głównie w kontekście samolotów F-16 i obsady w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, który odpowiada za przewóz najważniejszych osób w państwie.

Sytuacja personelu w 36. SPLT jest nieco inna niż w bazach, gdzie są "Jastrzębie". Piloci F-16 mają gwarancje stabilnej, uregulowanej służby, lotnicy ze specpułku, często nie mają stałych grafików i wciąż czekają na nowe maszyny. W specpułku służy obecnie 53 pilotów; w ubiegłym roku odeszło kilku pilotów, kilku kolejnych to rozważało. Większość wakatów już obsadzono, a procedura pozyskiwania kolejnych pilotów trwa.