MSWiA negocjuje – tylko z jednym oferentem, bez przetargu – zakup śmigłowców dwusilnikowych dla policji. Wkrótce podpisanie umowy.
Chodzi o dwa śmigłowce dla policyjnych antyterrorystów, którzy mieliby latać produkowanymi w Mielcu dwusilnikowymi maszynami S70i. Co ciekawe, dotychczas resort spraw wewnętrznych tym postępowaniem się nie chwalił. Choć teraz zaawansowane negocjacje toczą się z koncernem Lockheed Martin, który jest właścicielem mieleckiej fabryki, to zapytanie o informacje (tzw. RFI) na dwusilnikowe śmigłowce średniej wielkości zostało wysłane również do koncernu Leonardo (właściciel zakładu w Świdniku). – Jestem zaskoczony takimi doniesieniami. Jesteśmy w kontakcie z policją, wiemy, że organizuje taki przetarg i my bierzemy udział w rozmowach. To jest faza analizy rynku. Zdziwiłbym się, gdyby policja z wolnej ręki kupowała tego typu śmigłowce – mówi Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters. W drugiej połowie ubiegłego roku swoje śmigłowce dwusilnikowe policji prezentował również amerykański Bell.
Dlaczego zatem poważne rozmowy toczą się tylko z jednym dostawcą? Na stronach policji w zakładce „postępowania o zamówienie” nie figurują żadne informacje na ten temat, mimo że np. inne postępowanie na śmigłowce jest tutaj dokładnie opisane. Wczoraj spytaliśmy MSWiA o podstawę prawną takiego rozwiązania, ale odpowiedzi nie dostaliśmy. O komentarz do sprawy poprosiliśmy też przedstawicieli koncernu Lockheed Martin. Również bezskutecznie.
Reklama
Byle miał śmigła
Tymczasem trzy dni temu Komenda Główna Policji ogłosiła, że w postępowaniu na zakup trzech śmigłowców jednosilnikowych wpłynęła tylko jedna oferta na 77 mln zł. Problem w tym, że policja ma na ten cel 53 mln zł. Jest więc możliwe, że to postępowanie zostanie zakończone bez wybrania oferenta. Jeśli więc resort spraw wewnętrznych nie kupi śmigłowców, to tegoroczne pieniądze na ten program mogą być przekazane na inne cele, a tego urzędnicy z MSWiA nie chcą.

Reklama
Presja na szybkie podpisanie umowy na zakup śmigłowców związana jest także z tym, że z budżetu państwa na obronność na 2018 r. 400 mln zł przeznaczono na modernizację służb podległych resortowi: policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa (dawne BOR). Zakup takich maszyn można przy dobrej woli uznać za wydatki na obronność.
Stopa w drzwiach
Jeśli MSWiA faktycznie zdecyduje się na podpisanie umowy z producentem blackhawków, będzie to dla Lockheed Martina duży sukces. W zależności od wyposażenia cena za dwie sztuki może nawet przekroczyć 200 mln zł. Ale co równie istotne, w negocjacjach jest także mowa o opcji zakupu kolejnych sztuk (prawdopodobnie od dwóch do czterech). Po sprzedaniu kilku tego typu śmigłowców szanse na kolejne dostawy dla policji znacznie wzrosną. Posiadanie takich samych statków powietrznych znacznie ułatwia logistykę i zazwyczaj przyczynia się do obniżenia kosztów eksploatacji. Metodą wkładania stopy w drzwi, rozpoczynając od sprzedaży zaledwie kilku sztuk, można skończyć na poważnym zamówieniu.
Wieloresortowe zakupy?
W kontekście śmigłowców warto również przypomnieć, że w MON wciąż trwają prace nad postępowaniami dotyczącymi zakupu helikopterów dla sił specjalnych i morskich. Dopiero w ostatnich tygodniach wiceminister obrony Sebastian Chwałek przesłał do Inspektoratu Uzbrojenia (IU) swoje uwagi dotyczące zapytania ofertowego na maszyny dla specjalsów. Według nieoficjalnych deklaracji przedstawicieli IU ten dokument już dawno miał być przekazany producentom. Najnowsze poprawki mają spowodować, że wszyscy trzej oferenci biorący udział w poprzednim postępowaniu (Airbus, Leonardo i Lockheed Martin) będą mieli szanse na złożenie ofert. – Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby policja miała blackhawki, a my nasz produkt sprzedamy wojsku – mówi nam przedstawiciel jednego z konkurencyjnych producentów. Otwarte pozostaje pytanie, na ile decyzje policji o zakupie śmigłowców będą miały wpływ na to, co kupi Wojsko Polskie. I czy zakupy obu ministerstw są jakkolwiek koordynowane na szczeblu rządowym.