Powołanie w policji służby kontrterrorystycznej pozwoli na szybszą reakcję w sytuacji ataku - mówi DGP dyrektor Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP mł. insp. Dariusz Zięba.
Reklama
Policja wzorem innych krajów będzie miała służbę kontrterrorystyczną. Dzięki temu ma skuteczniej działać w sytuacji ataku terrorystycznego w naszym kraju. Zmiany zostały już zaakceptowane przez rząd.
Jaka jest różnica między działaniami antyterrorystycznymi a kontrterrorystycznymi? Te pierwsze to wszystkie aktywności, które mają zapobiec aktom terroru. Chodzi o rozpoznanie, analizowanie informacji i wykrywanie planowanych tego typu akcji. Jest to domena ABW. W momencie, kiedy dojdzie do ataku lub jego możliwość jest prawdopodobna, do działań wkracza policja. Podejmuje ona działania kontrterrorystyczne, czyli mówiąc wprost – bojowe.
W jaki sposób powołanie tej służby ma poprawić skuteczność działań?
Najważniejszym czynnikiem w sytuacji ataku terrorystycznego jest czas, a dzięki ujednoliceniu struktury będziemy działać jak jeden organizm. Jest to bardzo ważne, bo w przypadku zdarzenia o takim charakterze, np. w galerii handlowej, żeby działać sprawnie i skutecznie potrzeba kilkuset antyterrorystów. Oni wszyscy muszą sprawnie współpracować, i to w dużym stresie. Dlatego uporządkowanie systemu szkolenia, wyposażenia, planowania i dowodzenia pozwoli na szybką i skuteczną reakcję.
Jakie zadania będzie miało przekształcone BOA?
W skład służby kontrterrorystycznej wejdzie 17 samodzielnych pododdziałów antyterrorystycznych funkcjonujących przy komendach wojewódzkich. Jako dowódca jednostki centralnej będę miał wpływ na poziom wyszkolenia, wyposażenia i planowania działań wszystkich jednostek. Obecnie każdy pododdział działa w oparciu o swój plan szkolenia. Po zmianach będą jednolite zasady dotyczące wymagań i szkoleń dla wszystkich.
Czy to oznacza, że te samodzielne pododdziały antyterrorystyczne przejdą pod dowództwo BOA?
Nie. One nadal w swojej codziennej służbie będą wykonywać zadania zlecane przez nadzorujących ich komendantów wojewódzkich. Jednak w sytuacji ataku terrorystycznego wszystkie te pododdziały przechodzą pod komendę dowódcy BOA, który decyduje o działaniach i ponosi za nie odpowiedzialność.
Ustawa zakłada także, że funkcjonariusze służby kontrterrorystycznej będą mogli zaryzykować życie, np. nie przestrzegając zasad BHP, jeśli jest szansa uratowania życia ludzkiego. Po co takie rozwiązanie?
Służba kontrterrorystyczna jest powołana do tego, żeby ratować ludzkie życie. Każdy, kto do niej wstępuje, musi mieć świadomość, że w sytuacjach działań bojowych istnieje ryzyko dla jego życia. Policjanci, przystępując do działań, nie myślą, że najpierw muszą chronić siebie, a dopiero potem ratować ludzi. To rozwiązanie pozwoli na usprawnienie działań. Chodzi np. o taką sytuację, że przy zjeździe ze śmigłowca na tzw. szybkiej linie powinniśmy jeszcze zabezpieczyć policjanta liną osobistą, ale to wydłuża czas działania i może też paradoksalnie stanowić ryzyko dla niego, bo on po zjeździe musi szybko się z niej wypiąć i przystąpić do akcji, a dodatkowe zabezpieczenie komplikuje działanie. Takie uprawnienia mają już inne służby, np. ABW. Oczywiście w sytuacjach szkoleniowych działamy zgodnie ze wszystkimi zasadami bezpieczeństwa, ale działania bojowe to co innego. Wtedy często nie ma czasu na szukanie dodatkowych zabezpieczeń, bo np. trzeba szybko dostać się do budynku, będąc niezauważonym. Nie należy także tego rozumieć w ten sposób, że teraz w działaniach bojowych będziemy działać bez żadnych zasad bezpieczeństwa. Nic podobnego. Tutaj chodzi o usprawnienie działań tylko po to, żeby skuteczniej ratować życie.