Odnosząc się na konferencji prasowej w Veszprem na Węgrzech do stanowiska Polski w sprawie relokacji oraz unijnej polityki azylowej, Duda podkreślił, że polskie władze przede wszystkim nie zgadzają się "na to, aby do naszego kraju ktokolwiek przywoził ludzi siłą, dlatego że to z naszego punktu widzenia oznacza, że w naturalny sposób trzeba będzie ich siłą w takim razie w naszym kraju przetrzymywać".

"My uważamy, że jeżeli ci ludzie przybyli (do Europy - PAP), to nie wolno ich więzić, to raz, a dwa - nie wolno im zabronić iść do jakiegoś kraju, jeśli chcą się do niego udać" - dodał prezydent.

Zaznaczył jednocześnie, że - w ocenie Polski - polityka europejska była w tym zakresie "od początku źle prowadzona".

Reklama

"Jasno i wyraźnie to artykułowaliśmy na spotkaniach z unijnymi przywódcami, że problemowi trzeba zapobiegać tam, gdzie on się rodzi, czyli trzeba szukać rozwiązania konfliktów zbrojnych, trzeba finansować obozy uchodźców w krajach ościennych, gdzie ci ludzie mają blisko do domu, żeby - kiedy konflikt zbrojny się skończy - mogli do niego powrócić. Niestety wtedy nas nie słuchano i dzisiaj problem trwa cały czas" - mówił Duda.

Przekonywał jednocześnie, że Polska "cały czas realizuje swoje obowiązki w zakresie migracji", przyjmując co roku "setki tysięcy obywateli Ukrainy (...), którzy żyją w Polsce". "To są oczywiście migranci ekonomiczni, ale fakty są takie, że są w naszym kraju, my ich przyjmujemy, oni znajdują u nas pracę, utrzymują dzięki temu swoje rodziny, i to także jest w jakimś sensie realizacja obowiązków przyjmowania migracji, jakie de facto ciążą na wszystkich krajach europejskich, (...) nas także w jakimś sensie ten problem migracji ekonomicznej do UE w istotnym stopniu dotyczy" - powiedział prezydent.

"To nie jest tak, że Polska się zamyka i nie chce nikogo przyjmować - Polska jest otwarta. Jeżeli migrant ekonomiczny czy uchodźca będzie chciał do Polski przyjechać, to przyjedzie do Polski i zostanie w Polsce przyjęty, ale nie zgadzamy się na to, żeby do nas przywożono ludzi siłą" - dodał.(PAP)

autor: Marceli Sommer