Dziennik Gazeta Prawana logo

Sędzia SA Robert W. ostatecznie bez immunitetu. Miał ukraść pendrive'y ze sklepu

Młotek sędziowski Sędzia
Młotek sędziowski SędziaShutterStock
26 lutego 2018

Sąd Najwyższy utrzymał decyzję niższej instancji w sprawie uchylenia immunitetu sędziemu Robertowi W. z wrocławskiego sądu apelacyjnego. Decyzja ta otwiera prokuraturze drogę do postawienia sędziemu zarzutów dwu kradzieży sprzętu elektronicznego.

Immunitet sędziemu W. w pierwszej instancji uchylił we wrześniu zeszłego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie, który uznał, że wniosek prokuratury w "wyjątkowo wysokim stopniu" uprawdopodobnia postawienie W. zarzutów. Od tamtej decyzji odwołała się obrona sędziego. Obrońca wnioskował o powołanie biegłego, w celu ustalenia stanu psychicznego sędziego w momencie czynu.

W poniedziałek SN uznał, że choć taki wniosek obrony jest zrozumiały i uzasadniony w całej sprawie, to jednak nie ma znaczenia na etapie postępowania o uchylenie immunitetu. - Sąd w tym postępowaniu nie musi mieć absolutnej pewności, że przestępstwo zostało popełnione, tylko ocenia czy wniosek prokuratury jest dostatecznie uprawdopodobniony - wskazał sędzia SN Zbigniew Kwaśniewski.

W maju zeszłego roku wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej skierował wniosek o zezwolenie na pociągnięcie W. do odpowiedzialności karnej. Kodeks karny przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności dla tego, "kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą".

Według prokuratury, materiał dowodowy wskazuje, że 4 lutego 2017 r. w markecie w Wałbrzychu sędzia W. - wspólnie z żoną Ewą - dokonał kradzieży dwóch głośników, dwóch pendrive'ów oraz kabla o łącznej wartości 2,1 tys. zł. Prokuratura podawała też, że 6 lutego 2017 r. w markecie tej samej sieci we Wrocławiu sędzia W. dokonał kradzieży dwóch głośników, 13 pendrive'ów, dwóch kart Micro SD i słuchawek o łącznej wartości 2,4 tys. zł. W. twierdził, że przedmioty te kupił wcześniej - ale nie okazał dowodu zapłaty. Tłumaczył też, że te rzeczy wniósł, bo "nie było nikogo przy wejściu, by to zgłosić" - czemu zaprzeczyli świadkowie z marketu.


Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.