„Żyć nie umierać”: Banalny film o umieraniu, ale Tomasz Kot znów jest znakomity

"Żyć nie umierać"
"Żyć nie umierać"Media
31 sierpnia 2015

Polskie kino odkryło, że można opowiadać o raku w melodramatycznej konwencji, na dodatek sięgając po autentyczne historie. Parę lat temu oglądaliśmy „Nad życie” o siatkarce Agacie Mróz, wkrótce na ekrany wejdzie „Chemia” inspirowana wydarzeniami z życia Magdy Prokopowicz, założycielki fundacji Rak’n’Roll.

 Pierwowzorem bohatera „Żyć nie umierać” był natomiast aktor Tadeusz Szymków, znany m.in. z obrazów Władysława Pasikowskiego, ale twórcy podkreślają, że nie jest to biografia. Na koniec dają nawet planszę, tłumacząc, co zostało wymyślone na potrzeby filmu. Nie potrafią jednak dać w zamian przekonującej opowieści. Owszem, udaje im się z reguły unikać taniego emocjonalnego szantażu, ale scenariusz budują ze schematów i klisz, a nieodzowny w przypadku takiej historii patos zbyt rzadko przełamują humorem.

Pozostało 76% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.