Jedyny taki spektakl, czyli jak "Dziady" z 1968 r. wywołał bunt

Dziady
„Dziady” Kazimierza DejmkaWikimedia Commons
26 stycznia 2018

W gomułkowskiej Polsce bunt musiał w końcu wybuchnąć, lecz nikomu nie przyszło do głowy, że sprowokuje go przedstawienie przygotowywane na 50. rocznicę rewolucji październikowej.

3232248-magazyn-dgp-26-01.jpg
Magazyn DGP, 26.01.2018

Meldunki, które zaczęły spływać do Departamentu II MSW wieczorem 30 stycznia 1968 r. były więcej niż niepokojące. Niedługo po zmierzchu tłumy Warszawiaków otoczyły Teatr Narodowy. Zebrani chcieli się dostać na ostatnie przedstawienie dramatu Adama Mickiewicza „Dziady”. Na widowni było jedynie 900 miejsc, a bilety dawno wyprzedano, jednak ludzie nie przyjmowali tego do wiadomości. „Gdzieś koło godziny 19-ej, kiedy stało się jasne, że bileterzy nie powstrzymają napierającego tłumu, zjawiła się milicja” – opisał w raporcie urzędnik Ministerstwa Kultury i Sztuki Jan Siekiera. Jej przybycie wcale nie uspokoiło nastrojów. Nie pomogło też zabarykadowanie wszystkich drzwi wejściowych. Na widok mundurowych zgromadzeni ruszyli do szturmu. Po walce wręcz z milicjantami i bileterami ponad 400 osób wdarło się do gmachu. Wedle oceny II Departamentu jakieś 115 osób przebiło się na wypełnioną po brzegi widownię. Stamtąd już nikt nie miał śmiałości usunąć ich siłą.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.