Autopromocja

Szeherezada w Portugalii. "Tysiąc i jedna noc" Gomesa

"Tysiąc i jedna noc" - film Miguela Gomesa
"Tysiąc i jedna noc" - film Miguela GomesaMedia
28 lutego 2016

„Tysiąc i jedna noc” Miguela Gomesa najlepsza jest wtedy, gdy nie wstydzi się swojej ludyczności, dokonuje karnawałowego odwrócenia ról i jawnie kpi z możnych tego świata

Tysiąc i jedna noc” Miguela Gomesa zyskała zasłużoną sławę jednego z największych wydarzeń zeszłorocznego festiwalu w Cannes, a potem zrobiła furorę na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty. Eksperymentatorowi, znanemu w Polsce głównie za sprawą nakręconego w 2012 roku „Tabu”, z powodzeniem udało się połączyć baśniową niezwykłość z dokumentalną rejestracją rzeczywistości. W „Tysiącu...” snute przez Szeherezadę opowieści nie dotyczą świata arabskiego, lecz współczesnej, pogrążonej w kryzysie Portugalii. Reżyser oddaje głos zwykłym obywatelom cierpiącym z powodu błędnych decyzji polityków. Przyjęcie tej perspektywy sprawia, że „Tysiąc...” pozostaje przepełniony gniewem, który bywa jednak neutralizowany przez rubaszny humor i – współdzieloną z literackim pierwowzorem – wiarę w oczyszczającą moc sztuki.

Nietypowy pomysł Gomesa wyda się bardziej zrozumiały, gdy wpiszemy go w kontekst dotychczasowej kariery reżysera. Skłonność do przeplatania realizmu i groteski towarzyszy temu twórcy już od czasu pełnometrażowego debiutu. W „Twarzy, na którą zasłużyłeś” Portugalczyk opowiada historię trzydziestoletniego mężczyzny, który dezerteruje z urodzinowej imprezy i ucieka do odrealnionej krainy dzieciństwa. Już wówczas w kinie Gomesa zaznacza się także skłonność do zabawy archetypami i klasycznymi tekstami kultury. Nie bez powodu baśniowe fragmenty „Twarzy...” wydają się wyraźnie inspirowane „Królewną Śnieżką i siedmioma krasnoludkami”. Zapoczątkowaną w debiucie strategię reżyser rozwinął w kolejnym filmie – prezentowanym na festiwalu w Cannes – „Naszym ukochanym sierpniu”. Połączenie folklorystycznego dokumentu z wariacją na temat historii „Romea i Julii” z dzisiejszej perspektywy można czytać jako ćwiczenie stylistyczne stanowiące zapowiedź monumentalnego „Tysiąca....”. W międzyczasie Gomes zdążył jednak jeszcze odnieść ogromny sukces za sprawą wspomnianego „Tabu”. W nagrodzonym na Berlinale pastiszu klasycznego melodramatu rozpad pojedynczego związku został mistrzowsko zestawiony z upadkiem portugalskiego imperium kolonialnego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.