„Tysiąc i jedna noc” Miguela Gomesa najlepsza jest wtedy, gdy nie wstydzi się swojej ludyczności, dokonuje karnawałowego odwrócenia ról i jawnie kpi z możnych tego świata
Tysiąc i jedna noc” Miguela Gomesa zyskała zasłużoną sławę jednego z największych wydarzeń zeszłorocznego festiwalu w Cannes, a potem zrobiła furorę na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty. Eksperymentatorowi, znanemu w Polsce głównie za sprawą nakręconego w 2012 roku „Tabu”, z powodzeniem udało się połączyć baśniową niezwykłość z dokumentalną rejestracją rzeczywistości. W „Tysiącu...” snute przez Szeherezadę opowieści nie dotyczą świata arabskiego, lecz współczesnej, pogrążonej w kryzysie Portugalii. Reżyser oddaje głos zwykłym obywatelom cierpiącym z powodu błędnych decyzji polityków. Przyjęcie tej perspektywy sprawia, że „Tysiąc...” pozostaje przepełniony gniewem, który bywa jednak neutralizowany przez rubaszny humor i – współdzieloną z literackim pierwowzorem – wiarę w oczyszczającą moc sztuki.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.