Autopromocja

Ludzie niepodległości: Witold Gombrowicz rozprawiał się z naszymi wadami

Witold Gombrowicz. Fot. Bohdan_Paczowski [Public domain], via Wikimedia Commons
Witold Gombrowicz. Fot. Bohdan_Paczowski [Public domain], via Wikimedia CommonsWikimedia Commons
10 listopada 2018

Gdyby Akademia Szwedzka była bardziej rychliwa, mielibyśmy nie czterech, lecz pięciu noblistów w dziedzinie literatury (nie licząc Izaaka Singera, który pisał w jidysz). Według wdowy po pisarzu, Rity Gombrowicz, nagrodę miał dostać w listopadzie 1969 r., w lipcu jednak zmarł.

Debiutancką powieścią „Ferdydurke” wszedł do literackiego świata razem z drzwiami; wielu krytyków i współczesnych mu pisarzy, zamiast cieszyć się z powiewu świeżości, narzekało na przeciągi. Jego sztukę „Iwona Księżniczka Burgunda” po raz pierwszy wystawiono po 19 latach od jej napisania. Tuż przed wybuchem wojny Gombrowicz wyjechał do Argentyny; w Polsce przez kolejne lata praktycznie nie istniał. Uznanie zyskał dopiero w latach 60. Przetrwał, przede wszystkim jako twórca, dzięki współpracy z paryską „Kulturą”. Tam zaczął publikować swój „Dziennik”, swoje największe dzieło. Rozprawia się w nim nie tylko z narodowymi wadami, z bogoojczyźnianym, straceńczym wzorcem patriotyzmu, ale i z innymi pisarzami i zajadłymi krytykami.

3768663-ludzie-niepodleglosci.png

Wszedł do świata literatury razem z drzwiami. Niektórzy krytycy i koledzy po piórze, zamiast cieszyć się z powiewu świeżości, zaczęli narzekać na przeciągi.

– (…) Powiedział moc rzeczy bardzo dla nas ważnych, sformułował moc równie istotnych pojęć, nauczył nas nowego stosunku do tradycji. Stoi on u kolebki pewnego wyzwolonego sposobu myślenia, charakterystycznego dla współczesnego Polaka – pisał Artur Sandauer, krytyk literacki i eseista. Kiedy kilka lat temu Liga Polskich Rodzin zamierzała zdjąć Gombrowicza z listy lektur – co może nie byłoby takie złe (gdy przymusza się kogokolwiek do czytania Gombrowicza, pisarz z pewnością przewraca się w grobie) – prof. Bohdan Cywiński argumentował, że „Sienkiewicz jest jak chleb, a Gombrowicz jak miód”. Jak wiadomo, bez miodu można się obejść. Tylko życie wtedy gorzej smakuje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dodatek DGP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.