Od kaowca do animatora czasu wolnego. Krótka historia pogromców nudy

Jan Himilsbach jako Sidorowski w filmie "Rejs"
Jan Himilsbach jako Sidorowski w filmie "Rejs"Inne / youtube.com/StudioFilmoweTOR
17 marca 2018

Malowanie buziek czy puszczanie baniek mydlanych to chleb powszedni animatora czasu wolnego. Kiedyś funkcja kaowca była pracą u podstaw, dziś to zawód bez przyszłości.

Kultowy „Rejs” Marka Piwowskiego – film o fałszywym kaowcu, który podstępem dostaje się na pokład statku pasażerskiego odbywającego rejs po Wiśle – ukształtował zbiorowe myślenie na temat poziomu organizowanej oddolnie rozrywki w PRL. Czy to na statku wycieczkowym, czy podczas grzybobrania, czy w uzdrowisku na wieczorku zapoznawczym – wszędzie wiódł prym kierownik od rozrywki, zwany instruktorem kulturalno-oświatowym albo w skrócie kaowcem. Miał przede wszystkim zadbać o wypoczynek spracowanej klasy robotniczej, która całą rodziną wyjechała nad morze na zorganizowany urlop w ramach Funduszu Wczasów Pracowniczych. Kaowiec dbał o świadomość klasową swoich podopiecznych – robił im prasówki, uczył pieśni masowych i opowiadał o ruchu robotniczym.

Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.