Nowy polski przekład "Rękopisu znalezionego w Saragossie" przynosi więcej pytań niż odpowiedzi

Zbigniew Cybulski w filmie "Rękopis znaleziony w Saragossie" (1964)
Zbigniew Cybulski w ekranizacji "Rękopis znaleziony w Saragossie" (1964)Media
27 grudnia 2015

Niemal równo po 200 latach od samobójczej śmierci Jana Potockiego dostaliśmy nowy polski przekład jego „Rękopisu znalezionego w Saragossie”. Ale nie jest to, co ważne, przekład tego samego, skądinąd znakomitego tekstu, który znaliśmy z XIX-wiecznego tłumaczenia Edmunda Chojeckiego. Profesorowie François Rosset i Dominique Triaire utrzymują, że dotarli do ostatecznej autorskiej wersji „Rękopisu...”, pochodzącej z 1810 roku i znacząco różnej od wersji, z której przekładał Chojecki, a której francuski oryginał nie został nigdy później odnaleziony. Na propozycję Rosseta i Triaire’a wypada jednak spojrzeć krytycznie i zadać parę pytań – o to choćby, czy nie poczyna ona sobie zbyt arbitralnie z chronologią, czy nie abstrahuje w sposób dowolny od kontekstu epoki, a także o to, czy „wersja z 1810 roku” jest nie tyle wersją ostatnią, ile raczej świadectwem przejściowego kryzysu duchowego autora, kryzysu, który finalnie został przezwyciężony. Nowy przekład „Rękopisu znalezionego w Saragossie” przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. O wątpliwościach z nim związanych mówi Michał Otorowski, historyk i badacz twórczości Jana Potockiego

2411798-i02-2015-249-000010400.jpg
Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.