Warszawa to nie Salzburg. Sztuka pod kroplówką finansów publicznych

opera
Na prywatnych sponsorów liczą obie instytucje. Ale mogą się przeliczyć. – Opera z racji produkcyjnego rozmachu jest droższa w utrzymaniu niż teatry czy filharmonie. Ponadto ma niewiele wspólnego ze sztuką awangardową, więc jest dość bezpiecznym przedsięwzięciem. Bo biznes unika sponsorowania rzeczy kontrowersyjnych. Nie chce mieć problemów – zapewnia Kamiński. ShutterStock
18 listopada 2018

Ponad 40 mln zł rocznie kosztuje podatników utrzymanie dwóch teatrów operowych w Warszawie – po tym jak z jednej zadłużonej instytucji zrobiono dwie. Obie funkcjonują pod kroplówką finansów publicznych. Żadna nie jest artystyczną wizytówką stolicy.

3872866-magazyn-okladka-16-listopada.png
MAGAZYN DGP

Przez pół wieku Warszawska Opera Kameralna (WOK) interesowała tylko entuzjastów sztuki. Najważniejszy był Mozart, Rossini czy Monteverdi. Jednak sześć lat temu jej muzycy wyszli na ulicę – zagrali na pikiecie pod pomnikiem Kopernika na Nowym Świecie. Nad instrumentami powiewał transparent z dramatycznym apelem do ministra kultury: „Tylko Pan może nas uratować!”. Ówczesny szef tego resortu Bogdan Zdrojewski musiał też wysłuchać „Requiem” Mozarta pod oknami swego urzędu na Krakowskim Przedmieściu. Po tym jak samorząd województwa mazowieckiego, któremu WOK podlega, zmniejszył tej instytucji dotację (z ok. 19 mln zł w 2011 r. do ok. 18 mln zł w 2015 r. i do 16 mln zł w 2016 r.), na muzyków padł blady strach. Wieszczono grupowe zwolnienia, obniżki wynagrodzeń i odwołanie premier. Domagano się od ministra, by nie dopuścił do likwidacji opery.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.