Dla wielu polskich lotników, którzy 80 lat temu bronili Anglii, koniec wojny oznaczał początek zupełnie nowych kłopotów.
Brytyjscy przełożeni sierż. Antoniego Głowackiego, byłego instruktora z dęblińskiej „Szkoły Orląt”, nie chcieli wierzyć, że potrafi pilotować myśliwce. Uznawali, że polscy piloci w najlepszym razie mogą latać bombowcami. Mimo to Głowacki od stycznia 1940 r. uparcie walczył o przydział do któregoś z dywizjonów myśliwskich. Jego starania zauważono dopiero po 10 lipca, gdy Luftwaffe rozpoczęło wielką, powietrzną ofensywę. Codziennie ginęli brytyjscy piloci i ludzkie rezerwy szybko topniały. Świadom tego premier Winston Churchill wygłosił 20 sierpnia w Izbie Gmin dramatyczne przemówienie. „Nigdy w dziejach ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym. Wszystkie serca są z pilotami myśliwców, których błyskotliwe akcje możemy dzień po dniu oglądać na własne oczy” – mówił.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.